Zuzanna Dąbrowska: A w studiu Paulina Piechna-Więckiewicz, radna warszawska i kandydatka na wiceprezydentkę Warszawy, komitet Wygra Warszawa. I oczywiście na radną też.

Paulina Piechna-Więckiewicz: Dzień dobry, tak.

To są podwójne wybory. Jak, zacznijmy najpierw od takiej formalności, jak wygląda możliwość kandydowania do władz miasta i do rad dzielnic.

No przede wszystkim trzeba mieć ukończone 18 lat.

 

No to wiadomo.

Wiadomo, bierne i czynne prawo wyborcze uzyskać. Trzeba było założyć komitet, mamy komitety lokalne, które startują np. tylko do rad dzielnic, mamy komitety, które startują – tak jak nasz – do rad miasta i do większości (rad) warszawskich dzielnic. Komitety partyjne, które startują w ramach komitetów krajowych i są wybory na prezydenta miasta stołecznego Warszawy. Czyli wybieramy radnych dzielnic, radnych miasta, prezydenta, bądź prezydentkę miasta stołecznego Warszawa i radnych sejmiku wojewódzkiego, to będziemy mieli na kartach (wyborczych)…

Wszystko to można wyczytać z zasad. Ale ja pytam o to podwójne kandydowanie, dlatego, że mówi się często, w środowiskach tych kandydatów, którzy… których dzieli przepaść od dwóch głównych, czyli Patryka Jakiego i Rafała Trzaskowskiego, że chodzi też o to, żeby kampanią prezydencką napędzić troszeczkę głosów na te listy dzielnicowe, miejskie. Bo przecież wiadomo, że to jest czas telewizyjny, że to jest nagłośnienie nazwy komitetu. Czy tak jest także w przypadku komitetu Wygra Warszawa?

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Myślę, że naszym celem jest dobry wynik Jana Śpiewaka, ale naszym celem jest, równie ważnym i istotnym, wejście do rady miasta z możliwością tworzenia klubu, tak?. Klub w radzie miasta może utworzyć, przynajmniej według obowiązującego obecnie statutu, pięciu radnych.

Ile procent musicie zdobyć w Warszawie, żeby mieć taki klub.

No myślę, że około… między osiem… Osiem to jest minimum procent.

Jan Śpiewak ma w sondażach między trzy a jeden procent poparcia.

Ma też sześć w sondażu „Polska The Times”.

No dobrze, nawet jeżeli… No ale to pytanie kto kogo ma nieść. To znaczy, czy rzeczywiście Jan Śpiewak jest dobrą lokomotywą wyborczą dla komitetu złożonego z różnych bytów lewicowych – i Partia Razem, i część – jak rozumiem, do tego jeszcze wrócimy – Inicjatywy Polskiej. I przede wszystkim ruchy miejskie, w tym ruch Jana Śpiewaka. Czy rzeczywiście jest tak, że ten kandydat was… jest waszą lokomotywą?

Myślę, że jest, tylko kwestia wyborów warszawskich, to jest kwestia tego, że Warszawa zawsze zajmowała się wielką polityką. Również podczas wyborów samorządowych. No i w tych wyborach osiągnęło to już… Mamy do czynienia z apogeum. To znaczy mamy duopol zdecydowany: jest Rafał Trzaskowski, Patryk Jaki przodujący w sondażach. No i ta wspaniała taktyka, której już nie mogę słuchać na warszawskich ulicach. To znaczy jedni mówiący: Zjednoczona Opozycja, albo śmierć. Drudzy mówiący: Platforma już była, trzeba wesprzeć Patryka Jakiego. Na pierwszy i drugi apel odpowiedziały osoby kojarzone z lewicą, niestety. I uważam to za głęboko niedemokratyczne. Niemniej jednak widziałam jak ostatnio jedna z gazet, bardzo prawicowych, ubolewała, że komitet Wygra Warszawa to w zasadzie jedyny, który widać na warszawskich ulicach w kampanii bezpośredniej. Tam coś było o „lewicowych, niestety, kandydatach”…

No tak, ale te dwa bloki rzeczywiście mogą spowodować, że taki komitet i każdy inny, gdzieś tam zostanie zmiażdżony, zniknie.

Tak, w tej chwili w przestrzeni publicznej tak to wygląda. Ale jednak zachęcam państwa do tego, by nie poddawać się sondażowi, wybierać mądrych włodarzy i włodarki miast. Radnych oglądać z bliska najlepiej, pytać ich o to co chcą zrobić, co już zrobili dla miasta. Dlatego, że ostatecznie ten głos liczy się 21 października i ja głęboko wierzę w to, że państwo jesteście w stanie wybierać alternatywę, w tych wyborach.

A czy Jan Śpiewak dobrze się już czuje? Bo choruje, zdaje się, może zaziębiony jest?

Choruje, zaziębiony jest. Tak, dlatego, że jako jedyny kandydat na prezydenta potrafi po 7, 8, 10 godzin dziennie stać już w dosyć mroźnej jednak aurze, rozdawać ulotki, rozmawiać z mieszkańcami. Ja nie widziałam ani Rafała Trzaskowskiego, ani Patryka Jakiego, czy innych kandydatów, którzy z równym poświęceniem chodziliby po warszawskich ulicach i rzeczywiście mieli kontakt nie tylko ze swoim aktywem i paroma przypadkowymi przechodniami, tylko rzeczywiście starali się rozmawiać o mieście, znając to miasto również, bo tu mam wątpliwości…

Pytam o to dlatego, że trochę złośliwych komentarzy pojawiło się w sieci po dyskusji o prawach kobiet, na której się Jan Śpiewak nie pojawił, tłumacząc się właśnie chorobą. Pani go zastępowała…

To jest oczywiste jestem kandydatką na wiceprezydentkę, również do spraw równości…

Ale to też troszeczkę jest tak, że się mówi do siebie nawzajem i w tym samym gronie, w którym się mówi pewne rzeczy od lat. Więc nie wiem czy to jest takie odpowiednie rozszerzenie. A troszkę na linii organizacje kobiece, niektóre aktywistki, a Jan Śpiewak, iskrzyło. I różnego rodzaju osobowościowe, być może, zarzuty padały ze strony działaczek…

Jan Śpiewak na pewno ma mocną osobowość i bardzo jasno deklaruje swoje poglądy. I również w ramach tych poglądów i programu dla Warszawy w zeszłym tygodniu przedstawiał z nami zarówno politykę równościową miasta stołecznego Warszawy, propozycje komitetu Wygra Warszawa, część naszych kandydatek, dlatego że mamy parytet na listach, mamy 192 kandydatki i 192 mężczyzn. Większość „jedynek” do rady miasta to są kobiety. I również w zeszłym tygodniu, bo to była też część debaty o prawach kobiet zorganizowanej przez Warszawski Strajk Kobiet, Jan Śpiewak podpisał, jako jeden z dwóch kandydatów na prezydenta w Warszawie deklarację świeckości związaną właśnie z tym, że urząd powinien być świecki. To jest oczywiście deklaracja przygotowana przez Kongres Świeckości. Także choroba to jedno, zastępstwo to druga rzecz, ale jakby program komitetu Wygra Warszawa i deklarowane przez Jana Śpiewaka wartości pozostają niezmienne i myślę, że powinny być satysfakcjonujące również dla środowiska, które również staram się reprezentować, dla środowiska kobiecego.

Barbara Nowacka, tutaj w tym studiu, jeszcze zanim zadeklarowała swoje przystąpienie do Koalicji Obywatelskiej, na pytanie o szanse Jana Śpiewaka, o kandydaturę Jana Śpiewaka powiedziała: Popieram Paulinę Piechnę-Więckiewicz, jest świetną kandydatką, ufam jej. No to była wyraźna sugestia, że jeśli pani jest świetną kandydatką, to nie jest tym świetnym kandydatem Jan Śpiewak…

W tym samym studiu Barbara Nowacka powiedziała, że jeżeli Jan Śpiewak wprowadzi Paulinę Piechnę-Więckiewicz do rady miasta, to można to rozważyć…

No ale ona właśnie przestała rozważać, popiera Rafała Trzaskowskiego. Czy pani będzie brakowało do końca tej kampanii jej poparcia i Inicjatywy Polskiej za plecami, która by panią wspomagała? Troszkę została pani sama ze swoim dorobkiem jako radnej w tym komitecie Wygraj Warszawa.

Mój dorobek jako radnej na szczęście trwa dłużej niż stowarzyszenie Inicjatywa Polska, to tak po pierwsze. Po drugie są ludzie, którzy odeszli z Inicjatywy Polskiej ze mną i startują z komitetu Wygra Warszawa, m.in. moja koleżanka z zarządu krajowego, Aleksandra Popławska, która startuje do rady dzielnicy Mokotowa i jeszcze parę innych osób z Inicjatywy. Poza tym ja pracuję w środowisku lewicowym od dawna, ja bardzo dobrze czuję się z Partią Razem, z Zielonymi, bardzo dobrze czuję się również w środowisku aktywistów miejskich, z którymi współpracuję. Nie tylko z tymi, którzy są ze mną w komitecie, ale też z tymi, którzy startują też w innych komitetach. Więc oczywiście gdzieś brakuje mi naszych wspólnych rozmów w ramach Inicjatywy Polska, ale to też nie jest tak, że ja się pokłóciłam z kolegami, z koleżankami, z Inicjatywy Polska. Przeciwnie, od wielu z nich mam wyrazy wsparcia, życzliwości i serdeczności. Także myślę, że można rozchodzić się w polityce ładnie.

Polityka leczy z sentymentu? Bo teraz mi chodzi o współpracę pani z Barbarą Nowacką, ona trwała parę lat, była bliska i czy ta kampania to jest taki moment, kiedy nad takimi więzami emocjonalnymi, nieformalnymi trzeba przejść do porządku dziennego, powiedzieć koniec idziemy każda w swoją stronę?

Więzi emocjonalne są ważne, natomiast w polityce ważna jest wizja. My mamy z Barbarą Nowacką w tej chwili jednak dwie różne wizje. Barbara uznała, że Zjednoczona Opozycja to jest to co musi wspierać, dlatego, że według niej to jest jedyna i słuszna droga. Ja całe życie, tak jak już gdzieś mówiłam, starałam się z mniejszym, większym, lepszym gorszym skutkiem budować lewicę, siły postępowe, które będą alternatywą dla prawicy, dla konserwatywnych liberałów. I chcę to robić dalej. To są jednak dwie różne wizje. Trudno je pogodzić w jednym komitecie.

A czy dla lewicy, albo może zapytam inaczej, dla postulatów społecznych, równościowych, postępowych, to dobrze, że kandydat mainstreamowy, jakim jest niewątpliwie Rafał Trzaskowski, otacza się osobami takimi jak Barbara Nowacka, ale przecież nie tylko, które tę część społeczną czy równościową chcą promować, chcą dbać o to, żeby w kampanii się pojawiała i żeby potem – jak sądzę, jak mam nadzieję – była realizowana.

No zobaczymy z tym jak będzie realizowana, tutaj mam wątpliwości, w przeciwieństwie do Barbary Nowackiej i wielu moich szanownych, które wsparły Rafała Trzaskowskiego, ja 12 lat jestem radną, to znaczy, że wiem jak wygląda polityka samorządowa PO w Warszawie. I prawa kobiet, na co zwrócił uwagę Socjalny Kongres Kobiet… Bo oczywiście, możemy dyskutować, ja widziałam gdzieś wypowiedź Barbary, że wybory samorządowe nie dotyczą liberalizacji prawa aborcyjnego, rozumiem, że to w odpowiedzi na to co powiedział Grzegorz Schetyna, który z kolei jednak odcina się wyraźnie od kwestii aborcji. Ja mogę nawet zgodzić się z tym postulatem. Ale Socjalny Kongres Kobiet mówi wyraźnie: prawa kobiet to również prawa do mieszkania, do godnego bytu, kobiety dłużej żyją, muszą utrzymywać gospodarstwo domowe. W Warszawie to jest trudne, jest mało mieszkań, mieszkań socjalnych, nie mają dostępu do centralnego ogrzewania, chorują. To są również te prawa. I o te prawa PO nie zadbała. Pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nie była w stanie, na nasz apel, m.in. mój i Barbary Nowackiej, podpisać… przystąpić do Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w życiu lokalnym. Taki prosty gest… Na ten gest nie było stać PO w Warszawie. Jeżeli nie stać na proste gesty, jeżeli nie stać Platformy było na to, żeby zadbać o… bo kobiety są tą biedniejszą częścią społeczeństwa, czyli w nie uderza tak naprawdę to co świadczy również o niedostatku w mieście stołecznym Warszawie, to trudno tutaj mówić o polityce prospołecznej. Ja szanuję to, że Rafał Trzaskowski stara się wychodzić naprzeciw i próbuje wyjść ze swojego środowiska. Ale właśnie… To nie jest tak, że Rafał Trzaskowski, a propos tej lokomotywy, ciągnie środowisko PO w stronę lewicową i postępową. Nie…

To kto ciągnie?

To jest tak, że Rafał Trzaskowski został postawiony na zewnątrz, otoczony osobami kojarzonymi z polityką społeczną i to ma ładnie wyglądać. A w środku jest dalej ta sama PO, która jest w większości, miażdżącej większości, partią konserwatywno-liberalną, partią chadecką. W takiej frakcji siedzi w PE i nie ma co oczekiwać, ja nawet nie chcę, to jest demokracja, szanuję to, że nagle stanie się lewicową i postępową partią.

A Patryk Jaki przypadkiem w tej warstwie socjalnej nie prezentuje postaw, które – może nie są lewicowe – ale które lewica mogłaby zaakceptować i poprzeć.

Zarówno w programie Koalicji Obywatelskiej, jak i w programie PiS na pewno można byłoby znaleźć postulaty, które ja również wsparłabym jako radna. Ale to dalej nie znaczy, że Patryk Jaki jest postępowcem, lewicowcem, bo jego wiceprezydentem będzie Piotr Guział. Naprawdę, Patryk Jaki, chociażby z punktu widzenia praw kobiet, czy nawet racjonalnego myślenia… To jest człowiek, który pokazuje się publicznie ze środowiskiem antyszczepionkowym. To jest człowiek, który odpowiada również za to, bo jest wiceministrem sprawiedliwości, że takie organizacje jak Centrum Praw Kobiet utraciły finansowanie z Ministerstwa Sprawiedliwości. I wiele innych zajmujących się osobami pokrzywdzonymi przez przemoc domową. To Patryk Jaki mówi o takiej wizji, w której kobieta tak naprawdę jest tą westalką domowego ogniska, ale niczym więcej…

Czasem chce być westalką…

Jeżeli kobieta, bądź mężczyzna, chce być westalką bądź… westalkiem, niech będzie, domowego ogniska, to tak, państwo powinna go w tym wspierać. Ja uważam, że praca domowa, to że jest nieodpłatna, to jest skandal. Państwo powinno zapewniać składki… część składek emerytalnych, zdrowotnych, żeby nagle nie okazywało się, z czym do czynienia ma wiele kobiet, chociażby że po rozwodzie zostają z niczym – i jeszcze z nieopłaconymi składkami i przyszłością bez emerytury. Zgoda, pełna zgoda - to jest kwestia wyboru. Zawsze to jest kwestia wyboru i o ten wybór walczą feministki. Pan Patryk Jaki nie walczy o prawo do wyboru…

No nie jest feministką, to na pewno…

Feministą również nie jest. Walczy o to żeby on mógł, i mężczyźni mogli wybierać za nas. To jest zupełnie inna i obca mi wizja i to pokazuje chociażby 500plus. Samotna matka z jednym dzieckiem, samotny ojciec z jednym dzieckiem, przekraczając o jedną złotówkę próg wymagany do otrzymania 500plus nie dostanie 500plus. Ja jestem za polityką redystrybucji, która obejmuje wszystkich.

To w takim razie skoro weszłyśmy na ten poziom makro, polityki krajowej i postulatów, no parlamentarnych, bo zmiana programu 500plus to jest kwestia tego co uchwala parlament i większość aktualna. Są nowe taśmy, są nowe taśmy, które opublikował Onet, taśmy oraz zapis z przesłuchania tzw. kelnerów, którzy nagrywali rozmowy. Tam pojawiają się wątki, które też każdą osobę o duszy lewicowej mogą zainteresować, bo dotyczą tego co premier Morawiecki miał mówić na temat rezygnowania przez ludzi z oczekiwań, z aspiracji, bo jest kryzys, bo jest ciężko, bo postęp się skończył, taki był sens tej rozmowy przerywanej konsumpcją, ewidentnie. Czy to coś zmienia, czy to jest po prostu dalszy ciąg afery, która rozłożyła w dużym stopniu PO i nikt już nie zwróci uwagi, tak jak PiS stara się teraz to marginalizować?

No tak, oczywiście, ta hipokryzja (śmiech) jest przepiękna. Obserwować ją z jednej i z drugiej strony, to znaczy patrzeć na PO, która oburzona atakuje PiS, PiS który mówi „nic się nie stało”, kiedy jeszcze niedawno atakował Platformę za taśmy. Myślę, że pan (Bartłomiej) Sienkiewicz tutaj bardzo ładnie się zachował w tym wszystkim mówiąc, że ma nadzieję, że pan Morawiecki to wyjaśni, bo to oczywiście bardzo przykra sytuacja kiedy kogoś to spotyka. Ja uważam, że to przede wszystkim pokazuje hipokryzję pana Morawieckiego. To znaczy człowiek, który kreuje się na polityka antyestablishmentowego, który jest z ludem, dla ludu i który tak naprawdę z tym ludem i dla ludu nigdy nie był, nie jest i nie będzie. I jest jakąś figurą wytworzoną przez mechanizmu, rozumiem, partyjne, medialne, tych którzy odpowiadają za media w PiS. No i wyszło szydło (śmiech) nomen omen z worka i pan Morawiecki ukazał się w pełnej krasie. To jest część tego starego systemu, o którym tak mówi PiS, z którym tak PiS dzielnie walczy, a jednocześnie pan premier Morawiecki jest premierem, a który był doradcą Donalda Tuska, który kocha Angelę Merkel rozumiem i jej politykę. No i myślę, że na to obywatele i obywatelki przede wszystkim powinni patrzeć. To znaczy co politycy mówią publicznie i co mówią pokątnie przy drinku i cygarze, nie wiem co tam było dokładnie.