Zaczęło się od ubiegłotygodniowej wypowiedzi w radiowej Trójce. Palikot stwierdził na antenie, że zapowiadany masowy protest urzędników skarbowych w ostatnich dniach składania PIT (ostatecznie nie było paraliżu urzędów) to polityczne zagranie „żołnierzy PiS”, którymi według posła PO są wszyscy urzędnicy skarbowi powołani w latach 2005 – 2007.
– Na Lubelszczyźnie np. na 22 szefów urzędów skarbowych 21 to ludzie obsadzeni przez PiS. Trzeba ich wymienić i byłby spokój. Radykalna decyzja o wyczyszczeniu administracji doprowadziłaby do odpolitycznienia państwa – mówił Palikot.
Przekonywał, że apel o „usunięcie szatanów Kaczyńskiego z administracji skarbowej” to jego własna inicjatywa, „bo rząd przyjął taką filozofię, że nie odsuwamy ludzi powołanych przez PiS”.
– Albo Palikot nie wie, o czym mówi, albo celowo wprowadza opinię publiczną w błąd. Skarbówką od miesięcy rządzą ludzie PO – zauważa urzędnik z Izby Skarbowej w Lublinie.
Z danych Ministerstwa Finansów, do których dotarła „Rz”, wynika, że od listopada 2007 r. stanowiska straciło 12 z 16 dyrektorów izb skarbowych w kraju.
Gdy nowy dyrektor lubelskiej izby Tadeusz Gawda obejmował w marcu stanowisko, zapowiedział, że nie będzie czystek. Ale już w połowie kwietnia posady stracili naczelnicy największych urzędów skarbowych w regionie: w Zamościu, Chełmie, Tomaszowie Lubelskim i Biłgoraju.
Podobnie jest w całym kraju. Na 401 urzędów skarbowych naczelników wymieniono w 23 – głównie w największych miastach poza stolicami regionów. Jak ustaliła „Rz”, wszystkie zmiany na dyrektorskich stanowiskach nastąpiły przynajmniej dwa tygodnie przed wypowiedzią posła.
Od jesieni 2007 r. stanowiska straciło 12 z 16 dyrektorów izb skarbowych
– Palikot słynie z kontrowersyjnych wypowiedzi. Nie traktowałbym tego, co mówi, zbyt poważnie – radzi „Rz” Wojciech Orłowski, p.o. dyrektora Izby Skarbowej w Białymstoku, jeden z czterech szefów w kraju, którzy nie stracili funkcji za rządów PO. – Widać nie jestem postrzegany w Warszawie jako szatan – ironizuje.
Przyznaje jednak, że częste wymiany na kierowniczych stanowiskach – zwykle związane z aktualną polityką partii rządzącej – nie służą skarbówce. – To nie jest komfortowa sytuacja. Niesprawiedliwe jest też twierdzenie, że pracownicy skarbówki są zaangażowani politycznie i popierają jakieś konkretne ugrupowanie. To jest takie upolitycznianie na siłę, które niczemu dobremu nie służy – uważa Orłowski.
Dlaczego swoją wypowiedzią Janusz Palikot wprowadzał w błąd opinię publiczną? „Rz” próbowała się tego dowiedzieć, ale poseł od kilku dni milczy na ten temat.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora t.niespial@rp.pl