Wczoraj wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna stwierdził w Radiu RMF, że poważnie traktuje obawy byłego premiera.
– Nie mam powodu, żeby mu nie wierzyć. Po analizie i rozmowach podjąłem decyzję o przyznaniu mu ochrony, bo mam takie prawo – mówił Schetyna. – Jeżeli otrzymuje anonimy i pogróżki, jeżeli jest możliwość jakiejś fizycznej agresji, to wtedy ochrona może przysługiwać. Wicepremier zaprzeczył jednak, aby zagrożenie wobec Jarosława Kaczyńskiego było spowodowane podobieństwem do brata – prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Słowami Schetyny zbulwersowany jest Zbigniew Wassermann, poseł PiS.
– To zaproszenie do publicznych ataków na Jarosława Kaczyńskiego, który według niego jest człowiekiem, który się czegoś boi, a w domyśle nie powinien – twierdzi Wassermann. – Takie zachowanie jest niesmaczne i nie przystoi wicepremierowi. Jeśli jest powód, to się nie dyskutuje i przedłuża ochronę. Jeśli natomiast go nie ma, to BOR się nie przyznaje – podkreśla. Według byłego ministra koordynatora ds. służb specjalnych prezes PiS miał uzasadniony powód wystąpienia z wnioskiem o przedłużenie ochrony.
O jakie zagrożenie może chodzić? Chcący zachować anonimowość polityk PiS twierdzi, że to ochrona „profilaktyczna”. – Prezes często jeździ po Polsce i spotyka się z wieloma ludźmi. W tym czasie zawsze może trafić się jakiś szaleniec, który będzie chciał mu zrobić krzywdę – tłumaczy nasz rozmówca.
Marek Suski uważa, że chodzi o działalność polityczną byłego premiera. – Jarosław Kaczyński podejmował śmiałe reformy, np. likwidacja WSI, które przysporzyły mu wielu wrogów – mówi Suski.
Wicepremier Schetyna przedłużył ochronę dla Jarosława Kaczyńskiego już w maju. Wnioskował o to sam były premier. Minął bowiem okres, kiedy ustawowo, po odejściu ze stanowiska przysługiwała mu ochrona Biura. Oficjalnie nie wiadomo, ilu funkcjonariuszy BOR chroni Kaczyńskiego. – Nie mogę ujawnić takich informacji – mówi kpt. Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR.
Wicepremier przedłużył ochronę BORdla Kaczyńskiegojuż w maju
Wiadomo jednak, że w lutym wicepremier Schetyna zdecydował o zredukowaniu o połowę ochrony dla byłego premiera – do jednego służbowego samochodu i trzech oficerów BOR. MSWiA uzasadniało taki ruch koniecznością cięcia wydatków.
Wówczas zapadła też decyzja o odebraniu ochrony BOR najbliższym współpracownikom prezydenta – Annie Fotydze i Maciejowi Łopińskiemu. Schetyna tłumaczył, że kierownictwo BOR uznało, iż nie ma uzasadnienia dla dalszego ochraniania tych osób.
Na mocy ustawy o BOR ochrona przysługuje prezydentowi, premierowi, marszałkom Sejmu i Senatu oraz najważniejszym ministrom.
Każdy szef MSWiA może jednak wystąpić o ochronę dla osób, które w ustawie nie są wymienione
masz pytanie, wyślij e-mail do autora