Aleksander Kwaśniewski jako pierwszy potwierdził fakt poufnych rozmów między PiS i SLD w sprawie przejęcia władzy w telewizji publicznej. Na dodatek sugerował, że może to być zaczątek historycznego porozumienia między tymi dwiema formacjami.
W sobotnim wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” bez ogródek stwierdził, że kandydat lewicy prawdopodobnie nie wejdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich, a Lech Kaczyński i Donald Tusk, którzy zapewne stoczą ostateczny pojedynek o ten urząd, powinni już teraz zacząć zabiegać o głosy elektoratu lewicowego.
Co na to politycy Sojuszu?
– Kandydat SLD przejdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich – mówi Jerzy Szmajdziński, wicemarszałek Sejmu. – A każdy, kto zajmuje się dzisiaj spekulacjami na temat drugiej tury wyborów prezydenckich, działa wbrew interesom naszego kandydata.
Szmajdziński twierdzi, że nie ma takiej możliwości, by Sojusz po wyborach parlamentarnych w 2011 roku wszedł w koalicję z partią Jarosława Kaczyńskiego.
– To są nasi polityczni wrogowie i jestem pewien, że nie będzie żadnych warunków do rozmów z nimi – mówi.
Również dla Jolanty Szymanek-Deresz, wiceprzewodniczącej SLD, jakiekolwiek zbliżenie z PiS jest niemożliwe. – Nie poprę Lecha Kaczyńskiego w drugiej turze wyborów prezydenckich, po to, żeby wyeliminować Donalda Tuska – deklaruje. – Nie wiem, jak to wytłumaczylibyśmy naszym wyborcom.
Według Szymanek-Deresz Kwaśniewski jest obserwatorem sceny politycznej i może snuć najrozmaitsze scenariusze. – Ja jako uczestniczka patrzę realistycznie i dla mnie jakiekolwiek wspólne projekty z PiS są niemożliwe – podkreśla.
Zdaniem Kazimierza Kika, politologa sympatyzującego z lewicą, słowa Kwaśniewskiego trzeba traktować jak prowokację intelektualną.
– Jest to rodzaj gry pod adresem PO, która ma sprawić, że partia Donalda Tuska zacznie bardziej się z lewicą liczyć – uważa Kik.
Ale Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, twierdzi, że koalicja PiS z SLD jest realna. Dlaczego? – Obie partie są skazane na współpracę, żeby zrównoważyć wpływy silnej Platformy – tłumaczy Biskup. – W niektórych punktach są całkiem bliskie programowo, a poza tym, jeśli po wyborach się okaże, że koalicja PiS i SLD może mieć większość, to powstanie niezależnie od tego, jak mocno teraz politycy obu ugrupowań temu zaprzeczają.
W nieoficjalnych rozmowach z politykami Sojuszu można usłyszeć, że Aleksander Kwaśniewski postanowił przejąć inicjatywę na lewicy, bo chce, by SLD wrócił do władzy.
– I ma w tym osobisty interes, bo jeżeli zamierza odegrać jakąś rolę na arenie międzynarodowej, to musi mieć poparcie w kraju – mówi polityk Sojuszu. – A dopóki SLD jest w opozycji, Aleksander Kwaśniewski nie ma co liczyć na karierę międzynarodową.