Chodziło o dwa zdania wypowiedziane przez Zarembę na konferencji prasowej 6 września: "Jacek Piechota i jego działania przyczyniły się do upadku holdingu stoczniowego w 2002 roku" i "Jacek Piechota przyłożył rękę do likwidacji 11 tys. miejsc pracy". Według kandydata SLD na senatora było to rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na jego temat, dlatego w trybie wyborczym domagał się publicznych przeprosin, sprostowania i wpłacenia 50 tys. zł na konto hospicjum dziecięcego w Szczecinie.

- To nie były prywatne opinie senatora Zaremby, tym bardziej, że dla jego potencjalnych wyborców i sympatyków PiS nabierają cech informacji - mówiła reprezentująca Piechotę mecenas Grażyna Wódkiewicz. Broniący Zaremby mecenas Michał Stankiewicz podkreślał, że kwestionowane wypowiedzi były ocenami, a nie informacjami. - Każdy, kto w ostatnich latach śledzi dyskusję o upadku stoczni wie, że nie były nowe, a mam wątpliwości, czy można je zweryfikować w 24-godzinnym trybie wyborczym - mówił Stankiewicz.

Podczas posiedzenia w Sądzie Okręgowym w Szczecinie słowa Zaremby odtworzono z dźwiękowej relacji wyemitowanej w Polskim Radiu Szczecin i materiału filmowego z programu "Kronika" pokazanego w TVP Szczecin.

- Gdyby wyjść na jakąkolwiek trybunę, czy do Hyde Parku, to możnaby pomyśleć, że są to sformułowania, które może tam wygłosić każdy, kto w kampanii wyborczej zechce podzielić się swoimi poglądami, a nie faktami - mówił sędzia Dariusz Białecki uzasadniając oddalenie pozwu Piechoty.

W trybie wyborczym po złożeniu pozwu sąd ma 24 godziny na wydanie orzeczenia. Sędzia Białecki podkreślił, że to zbyt mało na analizę słów Zaremby. - Czy działania prowadzące do likwidacji miejsc pracy można oceniać w kategoriach prawdy i fałszu bez jakichkolwiek innych przesłanek i współzależności? Działanie bezpośrednio prowadzące do określonego skutku należy dziś do kompletnej rzadkości, najczęściej jest to ich splot wymagający oceny i wyważenia, nigdy w tego rodzaju postępowaniu - dodał.

W przesłanym wieczorem "Rz" oświadczeniu Wódkiewicz poinformowała, że Piechota nie będzie skarżył postanowienia sądu. Zaznaczyła, że zlecił jej "poprowadzenie sprawy o ochronę dóbr osobistych" w odrębnym procesie. Piechota zapowiedział, że nowy pozew będzie dotyczył słów Zaremby, a także dwóch byłych prezesów Stoczni Szczecińskiej Krzysztofa Piotrowskiego i Andrzeja Strzebońskiego, którzy na konferencji prasowej mówili o jego roli w upadku stoczni.