Reklama

Największe wewnętrzne starcie na Lewicy od 2019 r.

Włodzimierz Czarzasty na razie wygrał spór na Lewicy. Konflikt może jednak zdecydować o dalszych losach formacji.

Aktualizacja: 18.07.2021 21:57 Publikacja: 18.07.2021 18:52

Włodzimierz Czarzasty, lider Nowej Lewicy, ma wielu przeciwników na lewicy i po opozycyjnej stronie

Włodzimierz Czarzasty, lider Nowej Lewicy, ma wielu przeciwników na lewicy i po opozycyjnej stronie

Foto: PAP, Radek Pietruszka

To największe wewnętrzne turbulencje Lewicy od czasu utworzenia wspólnej listy wyborczej w 2019 r. oraz sukcesu w wyborach parlamentarnych i powrotu do Sejmu. Wtedy Lewica połączyła siły trzech formacji (Razem, SLD, Wiosna), trzech wrażliwości (socjalna, pamięci o przeszłości, tolerancja) i trzech pokoleń polityków (Adrian Zandberg, Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń). Teraz jednak na tle zjednoczenia słabszej Wiosny i silniejszego SLD wybuchł poważny konflikt, który w praktyce może zdecydować – jak mówią nasi rozmówcy – o jej dalszej politycznej przyszłości.

Najwyższa stawka

W sobotę odbył się zarząd Nowej Lewicy, który zdecydował o utworzeniu dwóch frakcji w ramach partii – SLD i Wiosny. To element procesu zjednoczeniowego tych dwóch partii, który ma zakończyć się jesienią. Czarzasty przed posiedzeniem zarządu zawiesił w prawach członka partii sześcioro „buntowników", w tym posła Tomasza Trelę, co oznaczało ich zawieszenie w samym zarządzie (liczącym 25 osób). Później – już w trakcie zarządu – zawiesił kolejnych dwóch. Ostatecznie zarząd przegłosował powołanie dwóch frakcji, co było kluczowym elementem porozumienia z Wiosną. To porozumienie nie podoba się części działaczy, bo – jak twierdzą – oznacza osłabienie SLD na rzecz mniej znaczącej grupy Roberta Biedronia. Ale zwolennicy Czarzastego i on sam replikują, że umów w polityce trzeba dotrzymywać. Zerwanie tego porozumienia groziłoby być może rozpadem całej konstrukcji, w tym klubu parlamentarnego. – Rozpad to koniec marzeń o silnej Lewicy, które pojawiły się w 2019 r. – mówi jeden z posłów Wiosny.

Punkt zapalny

Punktem zapalnym było też głosowanie nad decyzją o zasobach własnych Unii Europejskiej i wcześniejsze rozmowy liderów Lewicy z przedstawicielami rządu PiS. Tomasz Trela, nieformalny lider „buntowników", powiedział: „Nie dopuścimy do tego, by Lewica była koncesjonowaną opozycją dla Jarosława Kaczyńskiego". Jak tłumaczy nam jeden z zawieszonych polityków, Lewica ma być częścią opozycji, ale – jak przekonuje – nie oznacza to jeszcze szybkiego przyjęcia kursu w stronę Platformy Obywatelskiej. Z taką oceną intencji grupy Tomasza Treli nie zgadzają się ludzie Czarzastego. – Tu chodzi o to, czy Lewica pójdzie drogą Nowoczesnej, czy Inicjatywy Polskiej, czy będzie osobnym bytem działającym na własnych warunkach – mówi nasz informator. – Chodzi też o to, czy poglądy Lewicy będą na rynku politycznym lub czy będzie uznawany tylko neoliberalizm. A nie to, czy będzie współpraca w ramach opozycji, czy nie – dodaje nasz rozmówca.

Włodzimierz Czarzasty mówi o przyszłości wprost. – Będziemy współpracowali z opozycją, ale Lewica musi być podmiotowa – powiedział w rozmowie z Oko.press.

Pytania o Radę

Co dalej? Tomasz Trela i jego ludzie zapowiedzieli zwołanie na koniec lipca posiedzenia Rady Krajowej. – Rada Krajowa Nowej Lewicy liczy 128 osób i 20 posłów i europosłów z dawnej partii Wiosna, którzy dołączyli do Nowej Lewicy. Nie jest im raczej po drodze z Tomaszem Trelą. Jego ludzie i on sam są zawieszeni w prawach członka partii i nie mogą niczego zwoływać. Nawet gdyby nie byliby zawieszeni, to i tak nie mogliby jej zwołać, bo do tego ma kompetencje tylko przewodniczący – mówi nam Artur Jaskulski, rzecznik Nowej Lewicy. Jak dodaje, losem zawieszonych zajmie się Krajowy Sąd Partyjny. Lewica planuje na 9 października kongres zjednoczeniowy, który ma wybrać nowe władze partii.

Reklama
Reklama

Jeden z naszych rozmówców zastanawia się jednak, czy Trela i jego ludzie ostatecznie nie pójdą drogą Adama Bielana, a jego grupa ostatecznie w tej czy innej formie sprzymierzy się z Koalicją Obywatelską.

Sytuacja Lewicy przyciągała w ostatnich dniach zdecydowanie najwięcej uwagi. Ale nie tylko. Głośne stały się też słowa marszałek Sejmu Elżbiety Witek, która na jednym ze spotkań promujących Polski Ład wdała się w polemikę z grupką protestujących. – Czy ktoś zrezygnował z 500+? Warto by się było unieść honorem i od tego „wrednego" rządu PiS tego nie brać. A bierzecie, bierzecie – mówiła Witek w Otyniu (woj. lubuskie). – Nie oddamy naszych wartości. Tu jest Polska, a nie Unia – rzuciła też w stronę protestujących.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama