Reklama

Desant Korwinów do Parlamentu Europejskiego

Z list Konfederacji startują aż cztery osoby noszące nazwisko znanego polityka.

Aktualizacja: 08.05.2019 06:42 Publikacja: 07.05.2019 19:14

Polityczne małżeństwo: Dominika i Janusz Korwin-Mikke

Polityczne małżeństwo: Dominika i Janusz Korwin-Mikke

Foto: Forum, Radosław Nawrocki

Konfederacja KORWiN Braun Liroy Narodowcy to zlepek prawicowych formacji kandydujących do europarlamentu. Jednym z jej najmocniejszych atutów jest weteran polskiej sceny politycznej Janusz Korwin-Mikke. Konfederacja magię jego nazwiska wykorzystuje w szczególny sposób. Na listach umieściła aż cztery osoby nazywające się Korwin-Mikke: Janusza, a także Jacka, Dominikę i Annę.

Troje ostatnich jest członkami rodziny słynnego polityka. Jacek jest jego synem, Dominika – żoną, a Anna – synową. Konfederacja nie jest jedynym ugrupowaniem, z którego startują osoby powiązane prywatnie. Przykładowo w Wiośnie wysokie miejsca na listach zajmują partner Roberta Biedronia Krzysztof Śmiszek oraz Sylwia Spurek i Marcin Anaszewicz, którzy prywatnie są parą.

Jednak tylko z Konfederacji kandyduje aż tyle osób o tym samym nazwisku. Rzecznik partii KORWiN i Konfederacji Tomasz Grabarczyk przekonuje, że trafiły na listy nieprzypadkowo. – Jacek Korwin-Mikke pełnił funkcje prezesa różnych regionów i należy do władz krajowych, Dominika Korwin-Mikke jest asystentem społecznym i współpracuje z biurem prasowym, a Anna Korwin-Mikke już w przeszłości startowała w wyborach – wylicza.

Bardziej szczery jest sam Janusz Korwin-Mikke. – Robimy to po to, by wyborcy wiedzieli, że ta lista jest związana ze mną – przyznaje. – Właściwie powinienem umieścić 13 kandydatów o moim nazwisku, po jednym w każdym okręgu.

Rodzinny interes

To nie pierwszy raz, gdy polityk ten stosuje podobną taktykę. Przed pięcioma laty z list Kongresu Nowej Prawicy oprócz Janusza Korwin-Mikkego kandydowały cztery osoby, noszące jego nazwisko.

Reklama
Reklama

I byli to nieco inni członkowie jego rozlicznej rodziny niż ci, którzy startują obecnie. Kandydatką w obu wyborach była tylko synowa Anna. Poza tym w 2014 roku startowali też córka Korynna, syn Kacper i synowa Katarzyna (będąca żoną Kacpra). Korynna Korwin-Mikke, z zawodu projektantka mody i właścicielka butiku Lila Róż na warszawskim Powiślu, przyznała, że ojciec wpisał ją na listę bez jej wiedzy.

– Te osoby i tak wiedzą, że nie zdobędą mandatu – mówi Janusz Korwin-Mikke. Jednak wcale nie jest to takie pewne. By się o tym przekonać, wystarczy prześledzić wyniki członków jego rodziny w 2014 roku.

Magia nazwiska

Wtedy wszyscy startowali z dziewiątego lub dziesiątego miejsca, oczywiście oprócz Janusza, „jedynki" na Śląsku. I wszyscy zdobyli od 6 do 8 tys. głosów, na swoich listach przegrywając jedynie z kandydatami z pierwszych miejsc.

A o tym, że znane nazwisko może okazać się kluczem do wyborczego sukcesu, świadczą przykłady z przeszłości. W 2007 roku przebojem wszedł do Sejmu Łukasz Tusk, tapicer z Woskowic niedaleko Namysłowa, który zdecydował się kandydować z list PO, by uniknąć poboru do wojska. Dwa lata później europosłem z PO został mało znany przedsiębiorca Bogdan Kazimierz Marcinkiewicz. – Przez nazwisko znanego i lubianego byłego premiera miałem być „dostarczycielem punktów" – przyznał po wyborach.

– Wyjątkowo spektakularnym przykładem jest też Dorota Kwaśniewska, która w 2001 roku zdobyła mandat poselski z piątego miejsca na liście Samoobrony w Piotrkowie Trybunalskim – mówi socjolog dr hab. Jarosław Flis.

Dodaje, że niektóre partie z takiej socjotechniki uczyniły wyborczą strategię. Przykładowo Polska Partia Pracy w 2007 roku w wyborach do Sejmu wystawiła m.in. Kwaśniewskiego, Buzka, Stokłosę i trzech Ziobrów, z czego lider listy krakowskiej Stanisław Ziobro, kierowca z Miedźnej koło Pszczyny, dostał prawie 8 tysięcy głosów.

Reklama
Reklama

– Jednak nic nie wskazuje na to, by było to jakieś wunderwaffe, mające wpływ na życie polityczne. Ta strategia raczej koncentruje głosy w ramach listy, niż zwiększa ich liczbę – komentuje Flis.

Janusz Korwin-Mikke twierdzi, że wystawianie osób o mylących nazwiskach jest nieuczciwe w odróżnieniu od tego, co robi on. Zauważa, że w wyborach do PE kandyduje też jeszcze jego zięć Bartłomiej Pejo, który nosi zupełnie inne nazwisko. – Zdaje się, że ktoś jeszcze startuje z mojej rodziny, ale kto? Tego niestety nie pamiętam – mówi.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Prezydent zawetował ustawę o KRS. Oto jakie zapisy się w niej znalazły
Polityka
Rozłam w Polsce 2050 to dopiero początek? Ekspert nie wyklucza powstania nowej partii
Polityka
Czy prezydent Nawrocki paraliżuje rząd? Najnowszy sondaż przynosi wyraźny sygnał
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama