Reklama
Rozwiń
Reklama

Kalisz coraz dalej od Sojuszu

Przez najbliższy kwartał Ryszard Kalisz nie będzie pełnił żadnych funkcji partyjnych, a także nie ma prawa do głosowania w statutowych gremiach.

Publikacja: 07.03.2013 01:43

Zarząd Sojuszu zdecydował o postawieniu warszawskiego posła przed sądem partyjnym za współpracę z Europą Plus Aleksandra Kwaśniewskiego i Janusza Palikota.

– Uznaliśmy, że jest to zaangażowanie na rzecz innej partii – mówi „Rz" Dariusz Joński, rzecznik Sojuszu.

Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, uważa, że ewentualna strata wizerunkowa będzie niewielka. – Kalisz jest twarzą Sojuszu w Warszawie, gdzie partia od lat traciła wpływy i teraz już prawie nic nie znaczy, stąd lekkość SLD w pokazywaniu mu drzwi – mówi.

Dodaje że zawieszony poseł nigdy nie miał wiele wspólnego z lewicowym elektoratem. – Dla wyborcy SLD z Lubuskiego pozbycie się z partii bywalca warszawskich salonów i telewizyjnego celebryty jest naprawdę niewielkim problemem – zaznacza politolog.

Decyzję o zawieszeniu Kalisza w prawach członka SLD poparło 27 osób zasiadających w zarządzie, dwie były przeciw, a trzy wstrzymały się od głosu. Teraz sprawą zajmie się sąd partyjny, który musi zdecydować, jak ukarać warszawskiego posła. Grozi mu nawet wykluczenie z partii, choć część działaczy wolałaby poprzestać na odebraniu mu funkcji partyjnych.

Reklama
Reklama

Przedstawicielką wnioskodawców, czyli partyjnym oskarżycielem, będzie Joanna Senyszyn. Sądząc po jej wypowiedziach pod adresem Kalisza, będzie surowym prokuratorem.

Miller jest pewien, że z zawieszonym politykiem nikt nie będzie się  solidaryzował

– Był członkiem najwyższych władz SLD, a w mediach reprezentował interesy innego ugrupowania – mówiła Senyszyn po wczorajszym zarządzie.

Kalisz uważa, że uda mu się obronić przed sądem partyjnym. – Ja po prostu działam dla dobra polskiej lewicy – przekonywał wczoraj dziennikarzy warszawski poseł.

I dodał, że czuje się jak dziecko, któremu każą wybierać, czy bardziej woli tatusia czy mamusię. – Wierzę, że wszystko to zakończy się wielkim zwycięstwem lewicy w 2015 roku – mówił Kalisz.

Bardziej prawdopodobne jest jednak, że Kalisz zostanie wykluczony z partii. W SLD można usłyszeć, że on sam tego chce, bo pasuje mu odejście w aurze męczennika. Nasi rozmówcy uważają ponadto, że jest to na rękę także Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, który postawił na rozpad SLD, skoro nie udało mu się podporządkować sobie partii i włączyć do projektu Europa Plus.

Reklama
Reklama

Zarząd Sojuszu przyjął wczoraj uchwałę, z której wynika, że każdy, kto zaangażuje się w projekt Europa Plus, musi liczyć się z takimi samymi konsekwencjami. Na karę można też zasłużyć krytyką SLD.

„Z taką samą reakcją powinny się też spotkać wystąpienia, które godzą w dobre imię partii" – czytamy w przyjętej wczoraj uchwale.

Szef Sojuszu Leszek Miller pytany przez dziennikarzy, czy nie obawia się, że ktoś się będzie solidaryzował z Kaliszem i zechce odejść z partii, odparł chłodno: nikt się nie będzie solidaryzował.

Józef Oleksy, wiceprzewodniczący partii, nie chciał oceniać, czy ewentualne wykluczenie Kalisza z Sojuszu wpłynie na kondycję partii.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz dla „Rzeczpospolitej”: Włodzimierz Czarzasty przesadził
Polityka
Karol Nawrocki po słowach ambasadora USA dla „Rzeczpospolitej”: To Polacy będą decydować
Polityka
Sondaż: Decyzja ambasadora o zerwaniu kontaktów z Czarzastym osłabia wiarygodność USA
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama