O planach umorzenia głośnego śledztwa media informowały od kilku tygodni. Dziś prokuratura w Szczecinie poinformowała, że tak właśnie się stało.

Prezydent Sopotu Jacek Karnowski był podejrzany o wzięcie łapówki. Dowodem miała być rozmowa z nim nagrana przez biznesmena Sławomira Julke. Prokuratura uznała, że nagranie jest jednak kopią i mogło być zmanipulowane.

Prokuratura prowadziła śledztwo od listopada po decyzji podjętej przez prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta o przeniesieniu postępowania z Gdańska. Jak podała rzeczniczka, zgromadzone dowody nie pozwoliły na stwierdzenie, czy podejrzany żądał przekazania mu dwóch mieszkań w Sopocie w zamian za wydanie korzystnej decyzji budowlanej dla przedsiębiorcy.

- Rozstrzygającym dowodem nie okazał się także sam zapis rozmowy nagranej w dniu 19 marca 2008 r. Zawiadamiający o przestępstwie dostarczył prokuratorowi kopię nagrania, które według opinii biegłych - jakkolwiek nie stwierdzono w nim celowej ingerencji - nie ma waloru autentyczności - podkreśliła Gawłowska-Rynkiewicz.

Szczecińscy śledczy m.in. przeprowadzili eksperyment procesowy odtwarzający okoliczności nagrania rozmowy między Karnowskim a biznesmenem, zapoznali się z opinią biegłych z zakresu fonoskopii, skonfrontowali podejrzanego z zawiadamiającym o przestępstwie.

Prokurator stwierdził, że brak podstaw do wniesienia aktu oskarżenia do sądu - zaznaczyła rzeczniczka. Postanowienie jest nieprawomocne.