Z sondażu IBRiS publikowanego w „Rzeczpospolitej” w poniedziałek wynika, że najszersza koalicja opozycyjna ma największy odsetek wskazań popierających – 16 proc. Co to oznacza dla opozycji?

To pokazuje, że głównym wyzwaniem dla niej w najbliższych miesiącach będzie ułożenie relacji między poszczególnymi partiami politycznymi. Na to nakładać się będzie także problem sytuacji wewnętrznej we wciąż największej partii opozycyjnej. Wyborcy opozycji są zdezorientowani. I może to mieć permanentny charakter od momentu rozwiązania Koalicji Europejskiej przez PO i PSL kosztem Lewicy. Pluralizm opozycji stał się teraz czymś trwałym. Sondaż pokazuje także, że Polską może też rządzić koalicja, której podstawą będzie PiS, albo koalicja partii liberalnych z partią lewicową. To z kolei dowodzi, że można zmieniać nazwy partii, ale tak naprawdę w dobie pogłębionych podziałów socjopolitycznych wciąż – od 2005 roku – dominują te same dwa obozy.

Badania preferencji pokazują, że PiS nie wraca na swój maksymalny poziom 40–45 proc. poparcia. Utrzymuje się ono na 30–35 proc., czyli 10 pkt proc. mniej. Ogłoszono właśnie „Polski Ład" który może być programem wyborczym. Ale czy PiS może zdecydować się na szybsze wybory?

O przyszłości „Polskiego Ładu" i jego społecznej recepcji zadecydują sytuacja gospodarcza po pandemii i skutki tej sytuacji dla kieszeni kluczowych grup wyborców – tych, które są zdolne zmienić preferencje polityczne. Wydarzenia ostatnich tygodni powodują, że PiS nie jest entuzjastycznie nastawione do wizji przedterminowych wyborów. Ale pokazują również jeszcze większy stopień nieprzygotowania u niektórych partii opozycyjnych. Wśród samej opozycji nie ma więc znacznej determinacji do przyśpieszenia biegu dziejów i do przedterminowych wyborów, co zrozumiałe w świetle niezbędnych przemian i transformacji w niektórych ugrupowaniach. Można powiedzieć, że powinniśmy oczekiwać wyjątkowo „niestabilnej stabilizacji" przez najbliższe kilkanaście miesięcy, sojusze będą bardzo nietrwałe i zmienne.

Polska 2050 pokazuje zdolność koalicyjną i przeskakuje w sondażach KO. Trend się utrzyma?

„Polski Ład" i wyjście z pandemii stworzą nową rzeczywistość. Będą momentem zmiany świadomości i będzie to przełomowa chwila dla ruchu Szymona Hołowni. Inne ugrupowania, które pojawiały się w polskiej polityce – poza tradycyjną czwórką stabilnych partii politycznych – potrafiły pójść wbrew podziałom. Doskonale pokazał to ruch Kukiza. Ale dynamika kampanii wyborczych powodowała, że trzeba było stanąć po którejś ze stron w kluczowych tematach. Atrakcyjność ruchu Szymona Hołowni ulegnie zredukowaniu, co nie znaczy, że ta formacja w łatwy sposób podzieli los znikających poprzedników. Ale Polska 2050 może utrzymać pozycję w polityce tylko kosztem Platformy Obywatelskiej, która wtedy przestałaby odgrywać większą rolę. To może być nie mniej interesujące, niż przypominanie ideologicznych odmienności pomiędzy liberalno-konserwatywną PO a socjaldemokratyczną Lewicą.

—współpraca Karol Ikonowicz