Będzie kłopot z wymianą kadr w Kancelarii Prezydenta

Na odprawy dla urzędników, których Andrzej Duda chciałby zwolnić po przejęciu władzy, może zabraknąć pieniędzy. Bo budżet Kancelarii topnieje.

Aktualizacja: 13.06.2015 07:57 Publikacja: 12.06.2015 15:23

Będzie kłopot z wymianą kadr w Kancelarii Prezydenta

Foto: Fotorzepa/Piotr Guzik

Otoczenie Andrzeja Dudy już zapowiada, że nowy prezydent zwolni część z ok. 350 pracowników kancelarii głowy państwa, w tym pracujących w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Hamulcem mogą być jednak pieniądze na odprawy dla zwalnianych, których tegoroczny budżet Kancelarii nie przewidział. Chodzi o miliony złotych, bo średnie wynagrodzenie w Kancelarii to ok. 9 tys. zł miesięcznie, a kierownictwa - ok. 17 tys. zł.

- Docierają do nas informacje, że w ostatnim czasie wzrosły wydatki w Kancelarii Prezydenta, a to na nagrody, a to na nowe umowy. I że topnieje budżet, który musi starczyć nowemu prezydentowi jeszcze na pięć miesięcy. Brak pieniędzy na pewno utrudni zbudowanie takiej kancelarii, jaką chciałby mieć nowy prezydent - mówi „Rzeczpospolitej" bliski współpracownik Andrzeja Dudy.

Poważne kadrowe ruchy w otoczeniu nowego prezydenta to - przy zmianie władzy - nic nowego. W 2010 r. po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego w katastrofie smoleńskiej wymieniono nie tylko kierownictwo Kancelarii Prezydenta (jej szef Władysław Stasiak również zginął w Smoleńsku), nowy jej szef Jacek Michałowski zapowiedział zwolnienie ok. 80 pracowników. Rozwiązał trzy biura, których szefami byli bliscy współpracownicy Kaczyńskiego (m.in. Biuro Inicjatyw Społecznych), pracę straciła np. Małgorzata Gosiewska, żona zmarłego w katastrofie smoleńskiej posła PiS Przemysława Gosiewskiego.

Minister Michałowski zapowiadał powrót do zatrudnienia z końcówki drugiej kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego - czyli ok. 250 osób. Ale plan nie został zrealizowany - Kancelaria Bronisława Komorowskiego zatrudnia obecnie 346 pracowników (łącznie z sześcioma pracownikami Biura Społecznego Komitetu Ochrony Zabytków Krakowa), a w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego zatrudnionych jest kolejnych 66 pracowników - w sumie 406 pracowników (z kontroli Najwyższej Izby Kontroli wynika, że ich roczne wynagrodzenia kosztują budżet ponad 46 mln zł). O ile jednak w 2010 r. Kancelaria Prezydenta otrzymała z budżetu 177,7 mln zł, w tym roku jej budżet jej znacznie skromniejszy - 167 mln zł.

Poseł PiS Maks Kraczkowski napisał na Twitterze, że Kancelaria podpisuje obecnie dużo umów o pracę z osobami, które pracowały dotychczas na umowę o dzieło - chodzi m.in. o ekspertów. To próba zabezpieczenia ich przed zwolnieniami i zagwarantowanie odprawy. - Decyzją prezydenta umowy takie podpisuje się lawinowo - mówi „Rzeczpospolitej" Kraczkowski. Kancelaria nie odpowiedziała na nasze pytanie ile umów o prace podpisano w ciągu ostatniego miesiąca. Zapewniła jedynie w odpowiedzi dla "Rzeczpospolitej": "Osoby, które zostały zakwalifikowane do Prezydenckiego Programu Eksperckiego były zatrudnione na podstawie umów zlecenia i Kancelaria Prezydenta RP nie zawarła z nimi umów o pracę".

Obecne jej kierownictwo liczy aż 10 osób - łatwo policzyć, że na ich trzymiesięczne odprawy trzeba będzie wydać ponad pół miliona złotych. Do tego Bronisław Komorowski ma sześciu etatowych doradców, których również Andrzej Duda nie zostawi.

- Prezydent Duda wybrał już ok. 10 osób, które na pewno będą z nim pracować w Kancelarii - mówi jego najbliższy współpracownik. Jak dodaje, nowy prezydent będzie chciał opublikować „coś na kształt białej księgi" na temat tego, co zastanie w Kancelarii Prezydenta.

Otoczenie Andrzeja Dudy już zapowiada, że nowy prezydent zwolni część z ok. 350 pracowników kancelarii głowy państwa, w tym pracujących w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Hamulcem mogą być jednak pieniądze na odprawy dla zwalnianych, których tegoroczny budżet Kancelarii nie przewidział. Chodzi o miliony złotych, bo średnie wynagrodzenie w Kancelarii to ok. 9 tys. zł miesięcznie, a kierownictwa - ok. 17 tys. zł.

- Docierają do nas informacje, że w ostatnim czasie wzrosły wydatki w Kancelarii Prezydenta, a to na nagrody, a to na nowe umowy. I że topnieje budżet, który musi starczyć nowemu prezydentowi jeszcze na pięć miesięcy. Brak pieniędzy na pewno utrudni zbudowanie takiej kancelarii, jaką chciałby mieć nowy prezydent - mówi „Rzeczpospolitej" bliski współpracownik Andrzeja Dudy.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Hołownia chce rekordowych pieniędzy dla Sejmu
Polityka
Adam Bielan: Jeśli wygra Trump, Tusk nie będzie miał wstępu do Białego Domu
Polityka
Joe Biden rezygnuje. Donald Tusk mówi o najtrudniejszej decyzji w życiu
Polityka
"Wiadomość roku! Kluczowe pytanie: co dalej?". Polscy politycy o konsekwencjach decyzji Bidena
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Polityka
Sondaż „Rz”: Jarosław Kaczyński do dymisji? Większość Polaków jest zgodna