Sensacyjne doniesienia o próbie zamachu na polską premier podczas jej niedawnej wizyty na Ukrainie ujawnia dziś Super Express.

- Nieznani sprawcy prawdopodobnie planowali zamach terrorystyczny na polską premier i ukraińskiego szefa rządu Arsenija Jaceniuka.

Podczas ubiegłotygodniowej wizyty szefowej rządu na Ukrainie tamtejsze służby w porę znalazły granatnik RPG-26 i przygotowane miejsca do ostrzału, ulokowane na trasie rządowej delegacji – zdradza tabloid.

Ukraińskie służby miały znaleźć granatnik 17 września na odcinku drogi Bykownia – Boryspol na chwilę przed przejazdem kolumny rządowych Polski i Ukrainy. Urządzenie miało być ukryte pod mostem kolejowym.

Jak informuje SE,  było ono owinięte w folię i wyglądało jak rura. Poza tym służby miały tam znaleźć specjalnie przygotowane miejsca do przeprowadzenia ostrzału.

Rzecznik BOR Dariusz Aleksandrowicz w rozmowie z „Rzeczpospolitą" przyznaje, że ukraińskie służby podczas sprawdzania trasy znalazły granatnik, więc rządowa kolumna pojechała inną trasą.

Z naszych informacji wynika, że urządzenie nie było sprawne. – Mogło się tam znaleźć przez przypadek. W końcu na Ukrainie toczą się działania wojenne – tłumaczy jeden z oficerów BOR.

Polska premier wiedziała o incydencie. - Mieliśmy te informacje od razu. Kiedy wracaliśmy z Bykowni zawrócono nas z trasy - mówiła premier Kopacz.

Dodała, że na lotnisku pan premier Jaceniuk poinformował ją o tym, że jego służby znalazły granatniki, czy granatnik. - Ja odpowiedziałam jednym słowem: taka jest nasza robota – skwitowała pani premier.