W rozmowie z Robertem Mazurkiem Monika Jaruzelska mówiła m.in. o pakcie senackim opozycji. Stwierdziła stanowczo, że jest to "kompletna fikcja", która powstała w ostatniej chwili.
Jaruzelska oceniła, że jest to rodzaj szantażu wobec ludzi, którzy swoim biernym prawem wyborczym chcieliby rozbić duopol PO-PiS.
Jaruzelska zadeklarowała, że swój głos odda na Katarzynę Piekarską, która w lipcu tego roku zrezygnowała z członkostwa w SLD i jest kandydatką Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Sejmu.
- Zagłosuję na osobę, która mi się wydaje wiarygodną lewicą, która została posądzona o zdradę, a która właściwie została w podobny sposób potraktowana jak ja - mówiła Jaruzelska.
Dla Moniki Jaruzelskiej nie znalazło się miejsce na liście SLD. Jest kandydatką Polskiej Lewicy.
Jaruzelska opowiedziała się za przyznaniem dodatku 500+ dla kobiet w ciąży. - Skoro Prawo i Sprawiedliwość traktuje życie poczęte od początku, to kobiety powinny otrzymywać ten dodatek od momentu stwierdzenia ciąży przez lekarza - stwierdziła.
Córka gen. Jaruzelskiego była również pytana o pamiątki po swoim ojcu i willę na Mokotowie. Stwierdziła, że dom chciałaby zatrzymać ze względów sentymentalnych, jako miejsce łączące ją z pamięcią rodziców. - Ale zobaczymy, jak się to potoczy - stwierdziła.
Jaruzelska przyznała, że jeśli powstanie muzeum o narracji innej niż IPN-owska, a więc obiektywne - jak oceniła - chciałaby, żeby tam trafiły pamiątki po jej ojcu.
Dodała jednak, że mimo iż po śmierci generała dostawała propozycje kupna za "ogromne pieniądze" okularów, w których Jaruzelski ogłaszał stan wojenny, ich "absolutnie nie sprzeda".