Przeciętna rosyjska rodzina szykuje się do spania. - Nastawiłam budzik na 9. rano, jutro mamy sporo spraw do załatwienia i na wybory trzeba zdążyć - mówi kobieta do męża. - Na wybory się wybiera, bez ciebie nie wybiorą. Kandydaci będą płakać jutro, że nie przyszłaś i nie będą wiedzieć kto zostanie prezydentem. Wyłącz ten budzik, śpimy jutro - odpowiada mężczyzna po czym zasypia.
Następnie widzimy sen mężczyzny: we śnie do jego drzwi pukają wojskowi, przy czym jeden z nich jest czarnoskóry. Mówią, że zabierają do do wojska. - Do jakiego wojska, mam 52 lata? - pyta.
W odpowiedzi słyszy, że nowy prezydent podniósł wiek poborowych do 60 lat. Odwraca się i nagle widzi syna z czerwoną pionierską chustką, który oznajmia, że w szkole "zbierają po 4 miliony rubli na ochronę". Ma to sugerować, że Rosja, pod rządami innego niż Władimir Putin, prezydenta jest nie tylko pogrążona w kryzysie finansowym, ale jest również państwem, którego obywatele nie są bezpieczni.
Następnie mężczyzna idzie do kuchni i widzi tam siedzącego za stołem geja. - Co jest? - pyta. Kobieta tłumaczy, że zgodnie z nowym prawem, gej, którego pozostawił partner, musi trafić na jakiś czas do innej rodziny. - Jeżeli nie znajdzie nowego partnera, będziesz musiał przez jakiś czas z nim być - mówi kobieta.
W tym momencie mężczyzna się budzi.
Wyemitowany w marcu 2018 roku rosyjski spot jest niemal trzykrotnie dłuższy od spotu wyborczego PiS (trwa ponad trzy minuty).
Spot przedstawia m.in. migawkę dziewczynki jadącej na rowerze bez jednego koła i dziecka biegnącego w jednym bucie. "Pan Grzegorz" - mówi w spocie Rewiński, odnosząc się do przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny - "urealnił 500 plus". "Pociął, podzielił, a większość zabrał" - dodaje. Następnie informuje bohatera nagrania, że "pan Grzegorz podniósł podatki". Pokazując "tyradło", gdzie "ludzie pracują do utyranej śmierci", Rewiński mówi, że "pan Grzegorz podniósł wiek wiek emerytalny". - A mieli nie - dodaje.
- Taka może być Polska. Gwarantują 500 plus, obniżyli podatki i wiek emerytalny - mówi Rewiński przy drzwiach, za którymi ma być Polska po zwycięstwie PiS. - Jest jeszcze wiele do zrobienia, ale Polacy nabrali wiatru w żagle - stwierdza dodając, że "wyborów nie wygrywa się leżąc na kanapie". Spot kończy się, gdy jego bohater budzi się i mówi "Justyna, 13 października idziemy na wybory".