Czarnecki odniósł się w ten sposób do słów wicepremiera Piotra Glińskiego, bardzo krytycznych względem TVP.

Przykro mi, że w Telewizji Publicznej, po zmianie politycznej, na którą ja harowałem przez wiele lat tego rodzaju zarzuty mnie spotykają, nie wiem, jak mam to rozumieć, to jest jakiś koszmar, dom wariatów. Państwo żeście oszaleli z tymi programami dotyczącymi organizacji pozarządowych, z tymi grafami łączącymi jakieś organizacje, pokazywaniem zdjęć przestępców - w ten sposób wicepremier Gliński odpowiedział na pytanie o to czy fundacja, z którą związana jest jego żona, otrzymała 50 tys. zł od kierowanego przez Glińskiego ministerstwa kultury.

- W państwa stacji, w Telewizji Publicznej, od jakiegoś czasu próbuje się zupełnie niepotrzebnie prowadzić krucjatę przeciwko sektorowi pozarządowemu - mówił wcześniej Gliński nawiązując do materiału "Wiadomości", którego bohaterami byli Róża Rzeplińska i Zofia Komorowska. Wcześniej Gliński przeprosił córkę prezesa TK i córkę byłego prezydenta za ten materiał.

Czarnecki pytany o te przeprosiny zwrócił uwagę, iż "telewizja publiczna nie jest elementem jego imperium rządowego, w związku z tym premier Gliński przepraszać nie powinien". Zastrzegł jednak, ze nie ma wojny między TVP a wicepremierem, którego określił mianem "pacyfisty".

Pytany o określenie TVP mianem "domu wariatów" europoseł PiS przyznał, że "raczej do tej pory takich słów pan premier nie używał i mam nadzieję, że używać nie będzie".

Europoseł PiS zastanawiał się jednocześnie, że "skoro TVP jest krytykowana i przez opozycję i przez polityków obozu rządowego, rządzącego, to może właśnie spełnia swoją misję?".

Polityk PiS przyznał jednocześnie, że sam "Wiadomości" - krytykowane przez Glińskiego - rzadko ogląda, bo rzadko bywa w Polsce.

Zapewnił jednak, że trzyma kciuki za szefową programu Marzenę Paczuską oraz za prezesa TVP Jacka Kurskiego.