Początek rozmowy rozpoczął się od wyjaśniania powrotu rządu z Londynu, wobec którego były wątpliwości o bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie. Bochenek mówił, że wszystko odbyło się z procedurami. - Chcieliśmy ułatwić powrót dziennikarzom, żeby nie musieli czekać na swój lot CASĄ – mówił rzecznik rządu.
- Instrukcja przewiduje pewne konfiguracje osób, które mogą znaleźć się na pokładzie, ale ta instrukcja jest utajniona – zapewniał Bochenek. - Wszystko odbyło się zgodnie z prawem, ze sztuką – dodał.
Prowadzący pytał, czy decydenci nie zaryzykowali z lotem ponieważ na pokładzie jednocześnie przebywała premier i był wicepremier. - Takie sytuacje są wykluczone, nikt nie zdecydowałby się na lot sprzeczny z zasadami – po raz kolejny zapewniał Bochenek. - To nie rząd podjął decyzję, że kilku dziennikarzy nie mogło wziąć udziału w tym locie.
Rzecznik mówił, że o tym kto i w którym samolocie ma lecieć decydował koordynator. - Zawsze jest wydzielony koordynator lotu, ale to nie jest osoba publiczna – mówił Bochenek, ale nie chciał zdradzić kto koordynował lot.
Prowadzący czytał instrukcję, według której na jednym pokładzie nie mogą przebywać premier i wicepremier. - Cywilna instrukcja jest instrukcją tajną, a pan ma pewnie instrukcję wojskową – mówił Bochenek. - Wszystko odbyło się według prawa i to wszystko co mam na ten temat do powiedzenia – dodawał rzecznik.
Rozmowa zeszła na temat zakupu nowych rządowych samolotów. - Docelowo chcemy nabyć pięć nowych samolotów, dwa mniejsze i trzy duże, z których jeden powinien do nas dotrzeć już w przyszłym roku – mówił Bochenek.
- Bezpieczeństwo kosztuje. Standardy kosztują, jeśli nie chcemy mieć państwa z dykty – mówił rzecznik. - Jeśli chodzi o dwa małe samoloty, to odbyły się już przetargi i firma je wygrała.
Bochenek został zapytany też o list, pod którym podpisali się między innymi liderzy opozycji, a który dotyczy wypowiedzenia posłuszeństwa władzy. - Dzisiaj opozycja pod takimi hasłami chce protestować przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi – mówił rzecznik rządu. - Idąc ramię w ramię z symbolami tamtego systemu.
- Pan Adam Mazguła był członkiem PZPR, był wojskowym – wskazywał Bochenek, który spotkał się z szybką ripostą dotyczącą posła PiS Stanisława Piotrowicza, który należał też do PZPR i był prokuratorem w stanie wojennym. Wtedy zaczął kluczyć i mówił, że każdy przypadek trzeba rozpatrywać oddzielnie.
Na koniec rzecznik był pytany czy rząd poprze kandydaturę Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. - Po pierwsze nie wiemy czy będzie startował, nie zwracał się z prośbą o poparcie rządu – mówił Bochenek.
Prowadzący przytoczył słowa eurodeputowanego PiS Kazimierza Ujazdowskiego, który powiedział, że Tusk zrobił wszystko żeby nie doszło do Brexitu. - To jest opinia pana Ujazdowskiego, ja mam inne zdanie – uciął Bochenek.