Gościem programu był mąż Aleksandry Natalli-Świat, która zginęła w katastrofie smoleńskiej. 10 kwietnia będzie pan w Warszawie? - Zawsze tego dnia jestem we Wrocławiu przy grobie żony - powiedział poseł PiS. - Staramy się wtedy unikać polityki i emocji. Raczej kierujemy się ku pamięci, ku dobrym emocjom - dodał.
Poseł Świat mówił, że miast Wrocław ufundowało cztery tablice pamiątkowe, które dotyczą nieżyjących osób, z różnych opcji politycznych. - Też staramy się być zawsze pod tymi tablicami i złożyć kwiaty - mówił poseł PiS.
Wrocław to miasto gościa i jego tragicznie zmarłej żony. Oboje poznali się na studiach. - Ja już wychodziłem ze studiów, ona dopiero je zaczynała - mówił Świat. - Poznaliśmy się na strajku studenckim, tuż przed stanem wojennym. W gorącym czasie polityka nas połączyła - dodał.
Prowadząca program red. Zuzanna Dąbrowska zauważyła, że obecnie osoby, które wówczas we Wrocławiu protestowały, stoją obecnie po różnych stronach sporu politycznego, m.in. dotyczącego katastrofy. - Staramy się wszyscy szanować i nie powodować żadnych zadrażnień - mówił poseł PiS.
Czy sądzi pan, że zostając posłem kontynuuje to, co zaczęła żona? - Po pierwsze: trudno żonie dorównać, bo miała niebywały talent polityczny. Nawet nie usiłuję zając jej pozycji i miejsca - mówił Świat. - Uważam, że jest to spłata pewnego długu. Mimo, że to nie jest kontynuacja jej działań - dodał.
Na koniec rozmowa zeszła na temat rządów PiS. - Rządzenie zaczęło się pod koniec roku, bo najpierw trzeba było wszystko poukładać, zorganizować. Weszliśmy w różne miejsca dopiero po ośmiu latach - mówił Świat. - Myślę, że ten bilans jest dobry - dodał.