W Fundacji Baracka Obamy zapewniają, że to czysty zbieg okoliczności. Były prezydent przyjął zaproszenie do udziału w obchodach 500. rocznicy reformacji wczesną jesienią ub.r., kiedy jeszcze nie było wiadomo, że Donald Trump wygra wybory, a tym bardziej że w tym samym czasie będzie objeżdżał Europę.
Jednak dla Angeli Merkel, która we wrześniu będzie się starała o czwarty mandat kanclerza, trudno było o lepszy układ kalendarza. Bo o ile Obama pozostaje nad Szprewą niezwykle popularny, o tyle Trump absolutnie nim nie jest. Zdaniem waszyngtońskiego instytutu Pew 77 proc. mieszkańców Unii darzy zaufaniem 44. prezydenta USA, ale jedynie 9 proc. jego następcę. W samych Niemczech od listopada do lutego liczba osób, które uważają Amerykę za „zaufanego sojusznika", spadła aż o 37 pkt proc., do zaledwie 30 proc. To już niewiele więcej niż 21 proc. Niemców, którzy godny zaufania kraj widzą w Rosji.