Przeciwko udzieleniu Biedroniowi absolutorium za ubiegłoroczny budżet miasta byli radni Prawa i Sprawiedliwości. Radni Platformy Obywatelskiej od głosu się wstrzymali. I choć większość radnych była za udzieleniem absolutorium, Biedroń nie uzyskał większości bezwzględnej. Zabrakło mu dwóch głosów.

Radni PiS swoją decyzję o nieudzieleniu absolutorium uzasadniają tym, że Biedroń, choć w budżecie miasta doprowadził do znacznej nadwyżki budżetowej, nie inwestował tych pieniędzy. Nie wydał np. 10 mln zł na planowany remont chodników. To, zdaniem radnych Prawa i Sprawiedliwości powoduje, że nadwyżka budżetowa, którą Biedroń chwalił się w mediach", jest "fikcyjna".

Prezydent Słupska jest zdania, że decyzja radnych jest polityczna, a uzyskana nadwyżka w budżecie dopiero teraz pozwoli na rzeczywiste inwestycje. 

Mimo że radni absolutorium Biedroniowi nie udzielili, to wcześniej pozytywną opinię o realizacji budżetu wydała komisja rewizyjna.

Po objęciu rządów w Słupsku w 2014 roku Biedroń zastał budżet miejski z deficytem 33 mln złotych. Ostatecznie zamknął go z deficytem w wysokości 20,5 mln zł. Budżet za 2016 rok zamknął kwotą 28 mln zł nadwyżki.

Po objęciu rządów Rober Biedroń wprowadził  oszczędności. Między innymi sobie zmniejszył pensję, urzędnikom obciął limity na paliwo, zmniejszył liczbę służbowych samochodów, sam zaczął jeździć rowerem, do picia polecił urzędnikom kranówkę, a nie wodę butelkowaną. Zmniejszył wydatki związane z miejskim transportem, wygospodarował środki na remont mieszkań komunalnych.

trojmiasto.wyborcza.pl