Były marszałek, a obecnie wicemarszałek Senatu zapewniał, że "bardzo szybko" wyprowadzi się z rządowej willi. Podkreślił jednak, że ma na to dwa miesiące.
- Dajcie mi państwo czas, abym się spokojnie wyprowadził - mówił do prowadzącego Andrzeja Gajcego.
Karczewski zapewniał, że zostawi willę w ładzie i porządku, w jakim nie zostawili jej poprzedni użytkownicy.
- Deklaruję, że nie będę wyrywał kontaktów i futryn. Zostawię mieszkanie w wielkim porządku i ładzie, które nie było przez poprzedników zostawione w ładzie - mówił wicemarszałek.
Zauważył też, że wynajmowanie rządowej willi jest korzystniejsze finansowo dla budżetu kancelarii Sejmu i Senatu.
- Wynająłem tę willę - koszt pięć tysięcy złotych. To było przesunięcie pieniędzy budżetowych z Kancelarii Senatu do Kancelarii Premiera - mówił, dodając, że i poprzedni marszałek (Bogdan Borusewicz - red.) i obecny (Tomasz Grodzki - red.) mieszkają daleko, więc ich przeloty, wykorzystanie limuzyn i ochrony SOP znacznie bardziej obciąża budżet. - Gdyby marszałek zamieszkał w Warszawie, koszt byłby trzykrotnie niższy - mówił Karczewski.
Na uwagę prowadzącego, że poprzedni marszałek Sejmu Marek Kuchciński ponad miarę wykorzystywał transport lotniczy, Karczewski odparł: - Ale po co tę piłeczkę sobie odbijamy jak dzieci w piaskownicy? Ja mówię o sytuacji obecnej.