- Wielu Polaków postrzega strajk rezydentów jako domaganie się wyższych płac, ale w rzeczywistości to szerszy problem niż oczekiwania płacowe. Oni zwracają uwagę na warunki, w jakich się szkolą i pracują, a które przekładają się na opiekę nad pacjentem. Protest się rozwija i coraz bardziej przypomina "białe miasteczko" - mówiła Lubnauer o wciąż trwającej głodówce lekarzy. - Propozycję premier Szydło powołania zespołu negocjacyjnego oznacza odsunięcie problemu w czasie i schowania głowy w piasek.
- Ani poprzedni rząd, ani obecny nie zmienił zasad finansowania, nie wprowadził doubezpieczenia, nie opracowano koszyka świadczeń gwarantowanych - tego cały czas nie ma. Bardzo dużo wydajemy na służbę zdrowia prywatnie, a nie potrafimy tych dwóch strumieni zespolić. Skoro jest taki wysoki wzrost gospodarczy i, jak zapewnia wicepremier Morawiecki, rezerwy w budżecie, należy przeznaczyć środki na dofinansowanie służby zdrowia - tylko dwa kraje UE mają niższy od naszego wskaźnik finansowania służby zdrowia, a 2,5 lekarza na 1000 Polaków to najniższy wskaźnik w UE - zaznaczyła Lubnauer.
Szefowa klubu Nowoczesnej zauważyła, jak silna jest desperacja protestujących rezydentów, którzy choćby z racji swojego zawodu wiedzą, że głodówka to najbardziej dla organizmu obciążająca forma protestu.