- Wielu Polaków postrzega strajk rezydentów jako domaganie się wyższych płac, ale w rzeczywistości to szerszy problem niż oczekiwania płacowe. Oni zwracają uwagę na warunki, w jakich się szkolą i pracują, a które przekładają się na opiekę nad pacjentem. Protest się rozwija i coraz bardziej przypomina "białe miasteczko" - mówiła Lubnauer o wciąż trwającej głodówce lekarzy. - Propozycję premier Szydło powołania zespołu negocjacyjnego oznacza odsunięcie problemu w czasie i schowania głowy w piasek.

 

- Ani poprzedni rząd, ani obecny nie zmienił zasad finansowania, nie wprowadził doubezpieczenia, nie opracowano koszyka świadczeń gwarantowanych - tego cały czas nie ma. Bardzo dużo wydajemy na służbę zdrowia prywatnie, a nie potrafimy tych dwóch strumieni zespolić. Skoro jest taki wysoki wzrost gospodarczy i, jak zapewnia wicepremier Morawiecki, rezerwy w budżecie, należy przeznaczyć środki na dofinansowanie służby zdrowia - tylko dwa kraje UE mają niższy od naszego wskaźnik finansowania służby zdrowia, a 2,5 lekarza na 1000 Polaków to najniższy wskaźnik w UE - zaznaczyła Lubnauer.

Szefowa klubu Nowoczesnej zauważyła, jak silna jest desperacja protestujących rezydentów, którzy choćby z racji swojego zawodu wiedzą, że głodówka to najbardziej dla organizmu obciążająca forma protestu.

- Każdy rząd ma jakieś priorytety, dla mnie bezpieczeństwo zdrowotne jest ważniejsze niż to wynikające z posiadania armii. To zdrowotne bezpośrednio dotyczy każdego z nas, a problem lekarzy jest w Polsce obecnie dramatyczny: 27 proc. lekarzy jest w wieku emerytalnym , to samo dotyczy pielęgniarek: średnia wieku 51 lat - alarmowała Lubnauer.

O przebiegu planowanej na dziś dyskusji w Sejmie na temat strajku Lubnauer mówiła: - Spodziewam się realnych deklaracji, nie ochłapów 100-150 zł proponowanych lekarzom albo informacji, że podniesione będą płace lekarzy z powodu wzrostu najniższej krajowej pensji. Uświadommy sobie, że po 6 latach ciężkich studiów część lekarzy zarabia właśnie najniższą krajową. Przez to są zmuszani do pracy na 2-3 etatach, co skutkuje zmęczeniem i niemożnością skupienia na pacjencie. Pojawiają się takie sugestie dotyczące poprzednich i obecnego rządu, że właśnie po to zmusza się lekarzy do pracy na kilku etatach, by nie wyszedł na jaw ich brak - mówiła Lubnauer.

Utworzenie nowego ugrupowania, zapowiedziane przez lidera Polski Razem Jarosława Gowina, posłanka skwitowała: - Po co nam kolejne ugrupowanie, które będzie głosować jak PiS? PiS już mamy. Jeśli różnica ma polegać na tym, że jedni głosują i się cieszą, a inni głosują i są smutni, to dla Polaków żadna różnica - uważa posłanka. - Powstaje wrażenie ugrupowania ochłapów: bierzemy posłów mniej zadowolonych albo niezależnych i tworzymy nowe ugrupowanie. Jak sęp, który zbiera odpady. Ale takie ugrupowanie nie ma bazy wyborczej. Skakanie z kwiatka na kwiatek ministra Gowina spowoduje, że wyborcy już tych wolt nie rozumieją. Nie uwierzą w partię, która głosuje jak socjalny PiS, który bardzo ogranicza wszelkie wolności gospodarcze, przypomnijmy choćby ustawę aptekach, która z wolnością gospodarczą nie ma nic wspólnego. Powstanie PiS-bis, które pozwoli Jarosławowi Kaczyńskiemu na lepsze manipulowanie opinią publiczna.

Zapowiedź Piotra Misiło o kandydowaniu na szefa .Nowoczesnej Lubnauer skomentowała: - Jestem patriotką Nowoczesnej i zależy mi na jej jedności. Wybory muszą być ważnym momentem dla partii, w którym podejmiemy dyskusję. Tak na to patrzę. To czas stawiania żagli, musimy pokazać nowe otwarcie - mówiła Lubnauer, która uważa, że te pierwsze duże wybory będą dla Nowoczesnej bardzo ważne.