Reklama

Polacy na herbacianym szlaku

Dzieje Polonii w miejscu egzotycznym zawsze są ciekawe, bo to zwykle nieznany i zepchnięty na bok obszar badań historycznych. Tym razem dostajemy do ręki opowieść o Polakach, którzy na przełomie XIX i XX wieku znaleźli się na pograniczu rosyjsko-chińskim. Ich losy nakreślił historyk dr Andrzej Giza, dyrektor Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena.

Publikacja: 21.02.2020 18:00

Polacy na herbacianym szlaku

Foto: materiały prasowe

Mało kto wie, że miasto Harbin założył polski inżynier Adam Szydłowski w 1898 r. i stało się ono centralnym punktem Kolei Wschodniochińskiej, czyli części Kolei Transsyberyjskiej ciągnącej się od Moskwy do Władywostoku przez 9298 km.

Kolej budowali polscy inżynierowie i robotnicy, architekci zaś planowali miasto. Wśród nich znaleźli się zesłańcy. Szlak kolejowy kredytowali bankierzy Ludwik Kronenberg i Jan Gotlib Bloch, a jednym z nadzorców budowy był Stanisław Kierbedź. Z warszawskich fabryk pochodziły szyny i wagony kolejowe. Polacy zbudowali też Harbin, a secesyjny dworzec kolejowy w tym mieście wzorowany był na bryle dziewiętnastowiecznego obiektu z Siedlec. W kolejnych latach w mieście tym zamieszkiwało tysiące Polaków, tworzyli oni polskie instytucje, stowarzyszenia, kościoły, szkołę, kluby sportowe, wydawali gazety, a w sklepach można było kupić produkowane przez nich wódki Krakowską i Lubelską. Wprowadzili w tym rejonie Azji uprawę buraka cukrowego, a także produkcję piwa, zaś do diety Azjatów – nabiał. Walorem publikacji dr. Gizy jest bogactwo unikalnych ilustracji pokazujących życie mieszkańców Harbinu. Część z nich wróciła do Polski po odzyskaniu niepodległości w latach 20., pozostali zaś po zakończeniu II wojny światowej. Niewiele zachowało się do dziś śladów polskiej obecności w tym miejscu. Zatarli je chińscy komuniści w czasie tzw. rewolucji kulturalnej.

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Limpopo”: Krokodyla nakarm mi luby
Plus Minus
„Islander: Wygnanie”: Europa po złej stronie
Plus Minus
„Slow Work. Jak pracować mniej i mądrzej”: W rytmie slow
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Dr hab. Dagmara Woźniakowska: Lubię wyraźne zakończenia
Plus Minus
„The Ballad of Wallis Island”: Wyspa smutków i radości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama