Reklama

Albo miłość, albo cud

Z coraz większą troską przyglądam się temu, co się w Polsce wyprawia. Niemal każdego dnia widać, jak nieodpowiedzialna opozycja pospołu z wichrzycielskim i roszczeniowym społeczeństwem rzuca rządowi kłody pod nogi. To się w głowie nie mieści.

Jak nie lekarze, to nauczyciele, jak nie nauczyciele, to celnicy, jak nie celnicy, to teraz "Solidarność". Wygląda na to, że przeciw Tuskowi i jego dzielnej drużynie sprzysięgły się złe moce i wszyscy wołają, żeby dał więcej. Ale jak? Jak ma to zrobić, skoro odziedziczył kraj w ruinie, po dwóch latach niszczycielskich i katastrofalnych rządów PiS? Latach politycznych prześladowań i trwonienia grosza publicznego?

Dopiero teraz widać, co działo się w tym rzekomo tanim państwie. Dla mnie największym wstrząsem było to, że w tym procederze trwonienia uczestniczył nie tylko prezydent, premier jego brat, wszyscy ministrowie, ale też nawet były szef ABW, który urządzał rauty w Sfinksie, Pizza Marzano i Mexicano (ujawnił to obecny szef ABW Krzysztof Bondaryk). Skandal. Tacy jak oni mieli prawo ucztować góra w McDonaldzie.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama