Reklama

Piłsudski drugim Wałęsą

Żeby nie było wątpliwości: Lech Kaczyński powinien zaprosić na niepodległościową galę Lecha Wałęsę. Tylko by na tym wygrał. Pokazałby, że nie chowa urazy. Co więcej, obecność pierwszego przywódcy „Solidarności” na balu podniosłaby rangę uroczystości i odebrała oręż tym wszystkim, którzy krytykowali Kaczyńskiego za to, że ze Święta Niepodległości zrobił swoje święto.

No ale obecny prezydent jeszcze raz pokazał, że nie pozwoli, by ktoś odebrał mu palmę pierwszeństwa w strzelaniu sobie w stopę. Postawił na swoim i ściągnął na siebie powszechne potępienie mediów. Ciekawe swoją drogą, że podobne głosy oburzenia – a rzecz wydaje się ze wszech miar skandaliczna i małostkowa – nie odezwały się w momencie, kiedy marszałek Bogdan Borusewicz nie pozwolił występować w Senacie Zbigniewowi Relidze.

Źle zatem, że Wałęsy nie zaproszono, gorzej jednak jeszcze, że z dnia na dzień coraz bardziej się go ucukrawia, lukrem okrywa i okadza. Litości! Wałęsa to już drugi Piłsudski (śmielej, a dlaczegóż to nie powiedzieć, że to Piłsudski jest drugim Wałęsą?), to jedyny twórca „Solidarności”, niezłomny robotnik, który sam obalił komunizm, samotny bohater, któremu Polska zawdzięcza wolność i niepodległość. Wałęsie tak, Polakom oczywiście pozostałym Polska nic nie zawdzięcza.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama