Reklama

Mury, zasieki, zapory

Wbrew marzeniom żywym w naszej części świata, upadek żelaznej kurtyny w roku 1989 wcale nie oznaczał końca murów dzielących państwa. Stawiane są coraz częściej – przede wszystkim po to, by utrudnić wędrówkę szturmującym oazy dobrobytu emigrantom.

Publikacja: 10.05.2014 11:06

Miasteczko Nogales, Arizona, Ameksyka. Granica Północy i Południa

Miasteczko Nogales, Arizona, Ameksyka. Granica Północy i Południa

Foto: 123RF

Druciany płot w Ceucie ma około 6 m wysokości. Wieńczy go drut kolczasty z ostrymi jak brzytwa metalowymi żyletami. Pokonanie tej przeszkody nie jest proste i musi się skończyć mocnym pokaleczeniem. I tak nie gwarantuje to sukcesu, bo większość desperatów wyłapują hiszpańscy pogranicznicy. Mimo to prawie każdej księżycowej nocy kilkudziesięciu młodych Afrykanów koczujących po marokańskiej stronie granicy podejmuje ryzyko.

W ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku przedostać się na teren kontrolowanych przez Hiszpanię północnoafrykańskich enklaw (a więc na obszar upragnionej Unii Europejskiej) udało się ok. 1300 osobom. Ostatni masowy „szturm" przypuścili rankiem 1 maja. Na hiszpańską stronę przedarło się wtedy około 140 uciekinierów z krajów subsaharyjskiej Afryki. Prawie w tym samym czasie kilkunastu innych utonęło, próbując wpław pokonać graniczne umocnienia...

Cały tekst w Plusie Minusie

Tu w sobotę można kupić elektroniczne wydanie „Rzeczpospolitej" z Plusem Minusem

Można też zaprenumerować weekendowe wydanie „Rzeczpospolitej" z Plusem Minusem

Reklama
Reklama
Plus Minus
Kataryna: Argumenty obrońców uczestników afery Epsteina słyszałam już wcześniej
Plus Minus
Nikt nie pokazuje Włoch tak jak Paolo Sorrentino. Jak znaleźć polityka z „La Grazii”?
Plus Minus
Jerzy Haszczyński: Co łączy USA i Austrię
Plus Minus
Irena Lasota: Afera Epsteina. Rosyjskie agentki i powiązania z Putinem
Plus Minus
Tomasz P. Terlikowski: Jak system umożliwił działalność Epsteina
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama