Reklama

Kreml woli dezinformację niż czołgi

Dziś zabicie jednego żołnierza wroga jest znacznie bardziej kosztowne niż w czasie I czy II wojny światowej. Jeśli możesz kogoś przekonać, nie musisz go zabijać – te słowa Dmitrija Kisielowa, szefa rosyjskiej agencji prasowej Rossija Siegodnia, to bardzo lapidarna definicja wojny informacyjnej, którą Rosja prowadzi na świecie od lat.
Słowo, kamera, zdjęcia, internet to kolejny typ sił zbrojnych – stwierdził minister obrony Rosji Sie

Słowo, kamera, zdjęcia, internet to kolejny typ sił zbrojnych – stwierdził minister obrony Rosji Siergiej Szojgu

Foto: Shutterstock

Na początku września podczas rozmowy z premierem Rosji Michaiłem Miszustinem prezydent Aleksander Łukaszenko nieoczekiwanie (nawet dla swojego rozmówcy, o czym miała świadczyć jego zaskoczona mina) oświadczył, iż białoruskie służby specjalne przechwyciły rozmowę między Warszawą a Berlinem, z której wynikało, iż rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny wcale nie został otruty środkiem chemicznym z grupy nowiczoków, a informacje na ten temat są fałszywe. Z owej rozmowy przechwyconej – jak mówił Łukaszenko – przez „wywiad radioelektroniczny" wynikało, iż celem akcji dezinformacyjnej prowadzonej rzekomo przez Zachód w związku ze sprawą Nawalnego miało być odciągnięcie prezydenta Rosji Władimira Putina od spraw Białorusi. Łukaszenko od 9 sierpnia boryka się z protestami swoich przeciwników, a nadzieje na wyjście z tego kryzysu obronną ręką pokłada właśnie w Moskwie.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama