Marine Le Pen przez wiele tygodni prowadziła subtelną grę z Michèle Agi, przewodniczącą składu sędziowskiego w trybunale wyższej instancji w Paryżu. – „Ależ oczywiście, pani ma rację”, „to ja musiałam czegoś nie zrozumieć”, „proszę mi wytłumaczyć”: znana z wybuchowego temperamentu faktyczna liderka Zjednoczenia Narodowego, która sama jest doświadczoną prawniczką, tym razem zdołała do końca udawać potulną uczennicę. Wyciągnęła wnioski z wydanego półtora roku wcześniej orzeczenia pierwszej instancji. Wówczas Le Pen została skazana za malwersacje funduszy Parlamentu Europejskiego (jakieś trzy miliony euro przez kilkanaście lat służyło do finansowania działalności partii w Paryżu, a nie pracy asystentów w Strasburgu i Brukseli) na pięć lat zakazu pełnienia funkcji publicznych (oraz cztery lata więzienia w tym dwa w zawieszeniu), co pozbawiło ją możliwości udziału w wyborach prezydenckich w 2027 r.