Książką, z którą obcuję od roku, jest wieloczęściowy audiobook w Audiotece. Słucham go najczęściej, gdy sprzątam albo zmieniam wodę w akwarium. To Proust i jego „W poszukiwaniu straconego czasu”. Czyta Michał Breitenwald i naprawdę teraz Paryż i Francja kojarzą mi się z jego głosem. Właśnie jestem przy tomie czwartym, 5 godz. i 30 min. tomu za mną, a 25 godz. i 48 min. przede mną. A potem następne tomy. Było mi głupio przed samym sobą, że Prousta dotąd nie przeczytałem. Latami upominała mnie Hanna Krall, że powinienem, ale jakoś mi czytanie nie szło. A słuchanie – idzie świetnie. Nie ma sobie Proust równego w kunsztownym opisywaniu życia. Kiedy słyszę niektóre zdania, doznaję poczucia szczęścia. A o pożytkach z czytania Prousta przeczytałem w fantastycznej książce Alaina de Bottona „Jak Proust może zmienić twoje życie”.