Reklama

Fenomen kryminałów Anny Kańtoch. Stawia na splot szaleństwa, obsesji i zemsty

Przy każdej powieści cyklu Anna Kańtoch „zabija” swoją bohaterkę, która mogłaby stać się złotą kurą polskiego kryminału, i przedstawia ją jako inną. Z ręką na sercu: którego z polskich autorów stać na takie ryzykowne pomysły?
Anna Kańtoch nie jest niewolnikiem wykreowanych przez siebie postaci: porzuca je, bawi się nimi, zmi

Anna Kańtoch nie jest niewolnikiem wykreowanych przez siebie postaci: porzuca je, bawi się nimi, zmienia ustawienia

Foto: Mikołaj Starzyński

Zło jest wiecznie nienasycone, skoro kolejny raz przywołuje do siebie Krystynę Lesińską. Ten pojedynek mógłby się nie odbyć ze zbyt wielu względów. Lesińska zbliża się do osiemdziesiątki, mogłaby cieszyć się wnukami; na emeryturze lepiej spełniać swoje odkładane przez całe życie marzenia; rozdział z organami ścigania czas definitywnie zamknąć za sobą, bo wciąż jest jeszcze życie do przeżycia.

Gdy czytelnik poznaje rozpoczynające zdanie „Zimy pożegnanych” – niby niewinne, a jednak przykuwające uwagę – gdy pod koniec pierwszego rozdziału zostaje przedstawiony opis miejsca zbrodni, zostają uwolnione wszystkie reguły. Trzeba grać, bo nie można się im oprzeć, skwituje czytelnik siedzący nad ostatnim tomem cyklu powieści kryminalnych Anny Kańtoch. Krystyna Lesińska nie od razu podejmie jednak krwawe wyzwanie.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama