Gianni Infantino na pewno wzdycha z żalu. Zorganizował turniej na 48 drużyn, wprowadził obowiązkowe przerwy na nawodnienie, które niepostrzeżenie zamieniły się w przerwy reklamowe, przy okazji dał szansę na historyczne chwile mieszkańcom Curacao i Wysp Zielonego Przylądka, a i tak trzy miliardy ludzi nie mają swoich drużyn na mundialu. Z reprezentacjami Indii i Chin mundial byłby jeszcze bardziej dochodowy, bo to przecież wschodzące światowe gospodarki, olbrzymie rynki zbytu, mnóstwo ludzi, którzy mają coraz więcej pieniędzy i których można zachęcić do kupowania gadżetów.