Powodów, dla których przez jakiś czas nie pisałam, było sporo. Kilka było całkiem normalnych, takich jak nastrój, pogoda, lenistwo czy psujący się komputer. Innym było poddanie się kaprysom Nemo. On bardzo nie lubi nawet kiedy coś czytam na komputerze, ale gdy piszę, to dostaje szału – chodzi po klawiaturze, wali w ekran ogonem, drapie mnie i miauczy. Myślę, że jest po prostu bardzo zazdrosny o coś, czy może dla niego nawet o kogoś, z kim mam kontakt, z kim się komunikuję poza jego plecami i kogo, jego zdaniem pieszczę (dwoma) palcami. Ile razy mogę się tłumaczyć przed redaktorem, że kot zniszczył mi już napisane sześćset słów?