Reklama

Dwie twarze #MeToo

Globalne #MeToo, szczególnie w USA, wywołało kaskadę konsekwencji: spektakularne procesy, dymisje, fundusze wsparcia dla ofiar, zmiany w kodeksach pracy i w prawie karnym. W Polsce jego efekt był znacznie słabszy. Czy u nas ruch pozostanie czymś więcej niż hashtagiem?
Jedna z wielu odsłon #MeToo. Podczas paryskiego protestu przeciwko m.in. przemocy seksualnej działac

Jedna z wielu odsłon #MeToo. Podczas paryskiego protestu przeciwko m.in. przemocy seksualnej działaczka Femenu trzyma tablicę z hasłem „Złammy milczenie i stary świat”; 11 stycznia 2024 r.

Foto: Henrique Campos/Hans Lucas via AFP

Wciągu ostatnich sześciu lat polska opinia publiczna dwukrotnie żyła przekonaniem, że właśnie zaczyna się epoka, w której milczenie wokół przemocy seksualnej zostanie przerwane na zawsze. Pierwszy raz – jesienią 2017 r., gdy globalny ruch #MeToo, zapoczątkowany przez Taranę Burke i nagłośniony po aferze Harveya Weinsteina, dotarł nad Wisłę. Drugi – w 2023 r., gdy wybuchła Pandora Gate, odsłaniając ciemną stronę polskiej sceny influencerskiej. Oba momenty miały być przełomem: końcem zmowy milczenia, początkiem nowego języka zgody i granic.

Pozostało jeszcze 97% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama