Różnica między prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim i prezesem IPN Karolem Nawrockim wyniosła w pierwszej turze 1,82 pkt proc. na korzyść tego pierwszego. W sondażach przeważnie dzieliło ich 4–6 pkt. W hucznie reklamowanym sondażu dla tygodnika „Polityka” nawet 10 pkt. Po prawej stronie wybuchła wrzawa wymierzona w sondażownie. Mówi się o ich wielkiej kompromitacji. Jestem ostrożniejszy. Możliwe, że jakieś badania opinii publicznej po drodze podkręcano, aby osiągnąć jakieś cele, ale przeszacowanie faworyta salonów niekoniecznie musiało mu się przysłużyć. Owszem, można w ten sposób zasiać zwątpienie u przeciwnika, ale można też zdemobilizować elektorat swojej strony.