Reklama

„Operacja Maldoror”: Na samym dnie sprawiedliwości

W opowiadaniu o obsesjach twórca „Operacji Maldoror” nie ma sobie równych.
„Operacja Maldoror”, reż. Fabrice Du Welz, dystr. Velvet Spoon

„Operacja Maldoror”, reż. Fabrice Du Welz, dystr. Velvet Spoon

Foto: Dorota Reksi?ska

Z planszy informacyjnej dowiadujemy się, że historia Paula Chartiera ujawnia patologie belgijskich organów ścigania lat 90. XX wieku. Żeby je dobrze przedstawić, „Operacja Maldoror” przywdziewa kostium kryminału (anty)proceduralnego, w którym trzy departamenty policji nawet nie próbują schwytać groźnego pedofila. Wyzwanie skorumpowanemu systemowi rzuca młody żandarm. Uratowanie dwóch dziewczynek staje się jego obsesją – a w opowiadaniu o obsesjach Fabrice Du Welz nie ma sobie równych.

Opowieść o poszukiwaniach dziecka w „Vinyan” Du Welz zmienił w senny koszmar, a historię obsesyjnego romansu w „Alleluja” nasączył horrorową makabreską. W „Operacji Maldoror” sięga po poetykę francuskich czarnych kryminałów z lat 70., by pokazać rozpad psychiki głównego bohatera. Świat przedstawiony jest więc brudny, ciasny i klaustrofobiczny. Coraz bardziej zaciska się wokół Paula, co podkreśla rwany montaż. Dzięki temu film zmienia się w nerwowy thriller psychologiczny, jakiego nie powstydziłby się David Fincher. Tym bardziej że narracyjnie reżyser chętnie nawiązuje do „Zodiaka”.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama