Mówisz i masz. Zanim rząd zdążył się przymierzyć do rozważenia pomysłu swojego kandydata, Prawo i Sprawiedliwość złożyło gotowy projekt, swój zapowiedziała także Konfederacja. Jeśli więc Rafał Trzaskowski planował obejść te partie z prawej strony, to trochę się jeszcze nachodzi, ale doceniam determinację. Muzycznym podkładem jego kampanii wyborczej powinna być piosenka Kazika „Jak bardzo możesz zmienić się, by sprzedać swą muzykę”, bo rządowy kandydat coraz bardziej przypomina Zeliga z filmu Woody’ego Allena, dostosowującego swoją aktualną tożsamość do bieżących potrzeb, okoliczności i towarzystwa, któremu akurat chce się przypodobać. Byle do maja.