Reklama

Kataryna: Elektorat Donalda Tuska zostawia mu niewielkie pole manewru

Donald Tusk: „Chcę tutaj uroczyście ślubować: że zwyciężymy, że rozliczymy, że naprawimy krzywdy, że pojednamy. Ja chcę dzisiaj ślubować wam też zakończenie wojny polsko-polskiej dzień po wyborach”.
Donald Tusk

Donald Tusk

Foto: PAP/Leszek Szymański

Z tej obietnicy złożonej na finiszu kampanii udało się zrealizować część pierwszą – zwyciężyli, w trakcie realizacji jest druga – rozliczają, natomiast o obietnicy trzeciej – pojednania – zapomnieli, jeszcze zanim policzony został ostatni wyborczy głos. Wojna polsko-polska, której zakończenie dzień po wyborach premier ślubował swoim wyborcom, wciąż trwa w najlepsze, a rząd Tuska dzieli społeczeństwo równie skutecznie, jak dzielił rząd Kaczyńskiego, choć w innym stylu i na innych polach. Trudno jednak premiera obciążać pełną odpowiedzialnością za brak realizacji tej obietnicy, bo akurat ta była od początku nierealna, gdy po drugiej stronie chętnych do pojednania brak, bo w kopanych przez ostatnie lata okopach całkiem nieźle się już urządziliśmy i tylko niektórym z nas jest w nich niewygodnie. Nie mam więc wielkich pretensji do Donalda Tuska, że nie podjął wysiłku, którego nikt od niego nie wymagał, i nie wykonał gestu, na który nikt nie czekał.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama