Nie żebym dokładnie pamiętał, sprawdziłem w Wikipedii. To musiał być maj 2002 r. Spotkany na literackim festiwalu Paweł Dunin-Wąsowicz opowiadał z werwą o maturzystce z Wejherowa, która w przerwach między egzaminami pisze kolejne rozdziały „pierwszej polskiej powieści dresiarskiej”. Kilka miesięcy później „Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną” okazała się wydarzeniem roku, a sam Dunin-Wąsowicz został okrzyknięty odkrywcą największego literackiego talentu III RP. Słusznie. Choć, szczerze mówiąc, „Wojny…” nie doczytałem do końca do tej pory.