Reklama
Rozwiń
Reklama

Robert Mazurek: Czy najgorsze dopiero nadciąga?

Po prostu prorok, nie wieszcz. W jednym wszak Norwid miał rację: „Klaska­niem ma­jąc obrzę­kłe pra­wi­ce / Znu­dzo­ny pie­śnią, lud wo­łał o czy­ny”. A właściwie nie wołał, lecz wciąż woła, i z tym cały problem.
Robert Mazurek: Czy najgorsze dopiero nadciąga?

Foto: Fotorzepa/Robert Gardziński

Nie z samymi nawoływaniami jest problem, ale z ich treścią, bo lud ewidentnie się nam zradykalizował i żąda krwi. Dość ma tylko oklaskiwania swoich, chce jeszcze dopaść, dojechać tamtych. Tego chce głównie opozycyjna strona sporu, choć nazywanie tej chamówy, która nam się w kampanii wyborczej szykuje, sporem to niestosowny eufemizm. Opozycja chce dopaść, ale – dodajmy uczciwie – każda opozycja tak ma. Przypomnę, że osiem lat temu PiS szedł do władzy również niesiony gniewem ludu, który chciał przykładnego ukarania elit i wbitych na piki głów ekipy Tuska. Co dostał, to już zupełnie inna historia, dość powiedzieć, że nawet piękną głowę Sławka Nowaka przynieśli nam na tacy Ukraińcy, ale jakaś straszna krzywda mu się nie stała i obstawiam, że się nie stanie. W końcu prokuratura walczy ze złem głównie złotymi ustami swego prokuratora generalnego, a jak już się Zbigniew Ziobro wypowie, to się wypowie. A i sądy surowością wyroków nie zadziwiają. Aha, ostatnie zdanie zawierało lokowanie sarkazmu.

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama