Piątek, 24 czerwca, okazał się krwawym dniem dla Melilli, hiszpańskiego terytorium otoczonego przez Maroko Według oficjalnej wersji podanej przez marokańską Straż Graniczną, emigranci z Afryki Subsaharyjskiej spadali z muru otaczającego Melillę i tratowali się, próbując się do niej przedostać się. Z 2 tysięcy osób, które uczestniczyły w szturmie, cel osiągnęła ledwie setka. Ale dla 23 to był ostatni dzień życia. Kilkadziesiąt zostało ciężko rannych. Organizacje humanitarne twierdzą, że bilans nie byłby tak porażający, gdyby wykrwawiający się ludzie nie leżeli godzinami na morderczym słońcu bez opieki medycznej. Dowodów, że strażnicy strzelali do bezbronnych uciekinierów, nie znaleziono.