Reklama

Jan Maciejewski: Asceci i grafomani

Tragedia zaczęła się od tego, że Rita nie zrozumiała ironii. Być może naprawdę usłyszała od męża, że w razie pożaru domu ma ratować tylko jego sekretny dziennik, ale trudno uwierzyć, że nie była to figura retoryczna. Stoicka refleksja mądrzejącego na starość pisarza, któremu tak naprawdę chodziło o to, że w obliczu wyroków losu nie ma sensu ratować czegokolwiek. Ale mleko się rozlało. I jak na Krecie boskiemu Kronosowi składano ofiary z dzieci, tak kampania marketingowa „Kronosa" Gombrowicza złożyła ofiarę z rozumu i godności pisarza, nie bardzo tylko wiadomo na jakim ołtarzu. Miało się naszym oczom ukazać światło, w którym zupełnie inaczej spojrzymy na twórczość autora „Ferdydurke", w nasze ręce wciśnięty miał zostać odnaleziony klucz do jego twórczości. A wyszła z tego, nie wdając się w zbędne szczegóły, kicha.

Publikacja: 19.02.2021 18:00

Jan Maciejewski: Asceci i grafomani

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Sprawa „Kronosa" przypomniała mi się dosłownie przed chwilą, po przeczytaniu informacji o odnalezieniu kolejnego Świętego Graala. Znowu we Francji, chociaż tym razem szczęśliwie dano już spokój Gombrowiczowi. Cudem uratowany apokryf uważany jest przez jego wydawcę (a kogóż by innego) za przełom i nowe otwarcie w dziejach recepcji twórczości Marcela Prousta. Nosi tytuł „Siedemdziesiąt pięć stron" („Les Soixante-quinze feuillets"), a ciekawe teraz, czy zgadną Państwo, jaką posiada objętość. I właśnie ta niewielka, odkopana przez literaturoznawców-archeologów krypta ma przesądzać o sensie i wymowie ogromnej, liczącej kilka tysięcy stron, Proustowskiej katedry. Jeżeli dusza Marcela Prousta, gdziekolwiek teraz się znajduje, myślała, że udało się jej zdążyć stąd ewakuować przed nastaniem zarazy clickbaitów, to od paru dni przeżywa piekielne męki rozczarowania.

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Limpopo”: Krokodyla nakarm mi luby
Plus Minus
„Islander: Wygnanie”: Europa po złej stronie
Plus Minus
„Slow Work. Jak pracować mniej i mądrzej”: W rytmie slow
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Dr hab. Dagmara Woźniakowska: Lubię wyraźne zakończenia
Plus Minus
„The Ballad of Wallis Island”: Wyspa smutków i radości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama