Reklama

Misja samotników to współpraca

Seria „Call of Duty" od lat ma wiernych fanów. I to miliony. Pod względem popularności śmiało może konkurować z największymi przebojami rynku księgarskiego. W tym kontekście nie dziwi fakt, iż premiera kolejnej części cyklu, zatytułowanej „Black Ops 4", była dla wielu graczy świętem. I to pomimo zaskakującego ruchu, na jaki zdecydował się producent. Otóż zrezygnował z kampanii przeznaczonej do samotnej zabawy i uznał, że bawić można się będzie tylko w systemie multiplayer!
Misja samotników to współpraca

Foto: materiały prasowe

Początkowo wszystkim wydawało się to sporym błędem. Oto graczom odebrano element, do którego byli przyzwyczajeni i w sumie niczego nowego nie zaoferowano w zamian. Sam czułem się okradziony. Dopiero po pewnym czasie naszła mnie konstatacja, że tryb dla samotników od dawna nie był najmocniejszą stroną „Call of Duty". Główne danie stanowiły rozgrywki sieciowe, a te w „Black Ops 4" jak zwykle nie zawodzą.

W grze dostępne są trzy podstawowe modele rozgrywki: klasyczny multiplayer, zabawa w kooperacji oraz Battle Royale. W każdym z nich na gracza czeka masa opcji, postaci, różnych broni i map. Rozmach produkcji robi wrażenie, oprawa graficzna i dźwiękowa stoją na wysokim poziomie, lecz to nie one są najważniejsze. Główną zaletą „Black Ops 4" jest bowiem dopracowanie szczegółów. Gruntowne przemyślenie każdego, choćby drobnego elementu programu.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama