Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Bunkier pod Piskami: kwadrans spokoju pod jarzeniówką
Ewakuacja cywilów z Debalcewa w pierwszych dniach lutego: kto może, uchodzi przed separatystami
Przed grekokatolicką katedrą św. Jura we Lwowie tysiące ludzi stoją w błocie i w śniegu. Przez kilka dni wystawiona tu będzie chusta św. Weroniki: chcą ujrzeć cud. Tysiąc kilometrów dalej, w rejonie Doniecka, ludzie tkwiący w błocie i śniegu okopów też czekają na cud.
Po drodze do Doniecka mijamy wznoszące się na płaskim stepie różnokolorowe góry: gigantyczne hałdy ziemi wydobyte niegdyś z kopalń. Dziś ten wulkaniczny krajobraz dodatkowo przeorała wojna, tworząc nowe konstrukcje ze stopionego metalu, spalonego drewna i kamieni, dziurawiąc bloki mieszkalne i rozrywając wieże kopalnianych szybów.
Trafiamy do Pisków kilkanaście godzin po wejściu w życie opiewanego w mediach rozejmu mińskiego. Jak się okazuje, od rozejmu w wersji rosyjskiej można ogłuchnąć. I zginąć. W rejonach miejskich Ukraińcy stacjonują w podziemiach domów. Wybór jest dość prosty – jeżeli piwnica jest wystarczająco solidna, żal nie skorzystać. Taką pozycję nazywa się „toczką".
Zakwaterowano nas w sztabie, ale przed zmierzchem zwiedzamy sąsiedzkie toczki. Krajobraz przypomina kliszę starego filmu. Spalonym czołgom koloru dodaje najpierw zachód słońca, a po zmierzchu – kanonada. Na nocnym niebie widać tysiące gwiazd, czasem rozżarzone komety – to moździerze, kaliber 80 i 120 mm. „Tutaj szybko i cicho, żadnych latarek" – mówi w pewnym momencie nasz przewodnik. Wbiegamy na łąkę między zabudowaniami i nagle noc się rozjaśnia. Cały horyzont błyszczy na złoto i czerwono, po chwili zmienia barwę na jasną zieleń. Kolory łamią się, rozpraszają w pyle wzbitym przez potężne eksplozje.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: