Szczyt NATO w Warszawie jest ważnym przypomnieniem dwóch prostych i podstawowych, choć często zapomnianych, prawd. Po pierwsze, głównym celem sojuszu północnoatlantyckiego jest odstraszanie, a jeśli to konieczne, pokonanie każdego wroga. Po drugie, sam sojusz, jako zbiór państw członkowskich wspólnie podejmujących decyzje, jest właśnie środkiem odstraszającym.
Odstraszanie i obrona
Pierwszy punkt stanowi prawdziwy fundament: NATO jest narzędziem polityki zagranicznej jego członków – nie jej celem. Wyrażanie tych celów lekko różni się w poszczególnych krajach, ale w ogólnym ujęciu można je określić wspólnie jako ochronę suwerenności i bezpieczeństwa poszczególnych państw – członków sojuszu. Cele te także się różnią, ponieważ ocena zagrożenia w danym kraju różni się od tej u pozostałych członków, np. problemy geopolityczne Estonii są inne od tych, które mają Włochy. Ale wszyscy są zgodni, że potrzeba zachowania bezpieczeństwa musi zostać zaspokojona.
Poprzez połączenie sił w NATO oraz podkreślanie ważności obecności USA na europejskiej scenie 28 państw (Czarnogóra będzie 29. członkiem) może realizować cel zachowania bezpieczeństwa. Są oczywiście inne sposoby, by bezpieczeństwo zwiększać, począwszy od rozwijania własnych zdolności obronnych (na przykład francuskie nuklearne force de frappe), a na zawieraniu bilateralnych umów skończywszy. Jednakże NATO było i pozostanie podstawowym narzędziem osiągnięcia bezpieczeństwa dla tych państw.
Bezpośrednim celem NATO nie jest integracja państw europejskich czy umożliwienie im wspólnego ponoszenia odpowiedzialności albo wprowadzanie innowacji technicznych do krajowego przemysłu wojskowego. Są to dodatkowe korzyści, które muszą pozostać wtórne wobec podstawowego zadania NATO, jakim jest odstraszanie i obrona. To proste przekształcenie raison d'etre sojuszu północnoatlantyckiego wydaje się gubić w lawinie nowych inicjatyw i wzniosłych deklaracji liderów politycznych. Wszystkie są one jednak bezużyteczne, wręcz kontrproduktywne, jeśli nie prowadzą do realizacji celu założycielskiego NATO.
Druga prawda warta przypomnienia to ta, że samo istnienie sojuszu jest odstraszaniem. Militarny wymiar odstraszania jest niezbędny, lecz nie może być traktowany jako pewnik. Kraje członkowskie muszą budować i wyposażać w broń swoje wojsko w celu powstrzymania ataku militarnego rywala, którym w przypadku Europy jest Rosja. Muszą być gotowe przeznaczyć odpowiednie środki na wojsko i muszą poważnie przemyśleć swoje inwestycje militarne. Jest tu z pewnością wiele powodów do rozmów i poszukiwania odpowiedzi na następujące pytania: jaki sprzęt kupić, jak z niego korzystać i gdzie go rozmieścić.