Przeciwnicy rządów PiS robią wszystko, aby je zohydzić. O ile z Jarosławem Kaczyńskim i Antonim Macierewiczem idzie nieźle, bo obydwaj dostarczają paliwo do kolejnych memów przekonujących przekonanych, że są katastrofą dla Polski, o tyle z innymi bywa trudniej. Zwłaszcza w sferze kultury. Okazji nie ma zbyt wielu, gdyż twórcy skutecznie dystansują się wobec politycznej bieżączki. Zapewne stąd ataki na ministra kultury Piotra Glińskiego (w tym cytowany z lubością „idiota", którym określił go jakiś czas temu brat reżyser Robert Gliński), a teraz także na TVP Kultura.

Od stycznia stacją kieruje Mateusz Matyszkowicz. Tu zmiana okazała się naprawdę dobra, co zapewne przeciwników ubodło jeszcze mocniej i nakazało wytoczyć najcięższe armaty. Tyle że nie wiadomo do końca dlaczego.

Poniżej przedstawię studium manipulacji w wykonaniu opozycji i zaprzyjaźnionych z nią mediów.

Trafiony, zatopiony?

Poszło o wyemitowany 6 sierpnia 2016 roku na antenie TVP Kultura występ Jana Pietrzaka. Został on nakręcono pół roku wcześniej w Klubie Ronina. Rozdmuchująca aferę „Gazeta Wyborcza" nazwała klub „prawicowym", a siedzibę Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich „propisowskim", co odpowiednio ustawiło narrację. Gazetowy opis wydarzenia zaczyna się zresztą od słów, którymi przedstawiono satyryka na scenie, choć na antenie tego nie pokazano. Podobnie jak wielu innych przytoczonych w tekście cytatów, które autorkę Agnieszkę Kublik doprowadziły do stanu wrzenia. Stąd tytuł: „Kultura i jej brak w TVP" i przytaczane z lubością skargi posłów Platformy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej.

Program w TVP Kultura trwał tylko 40 minut i stanowił fragment występu Jana Pietrzaka

„Występ Jana Pietrzaka, daleki od istoty kultury, okazał się wulgarny i obelżywy, zarówno wobec opisywanych przez niego osób, jak i widzów. To żenujący występ człowieka prezentującego i propagującego język niedopuszczalny dla publicznego kanału telewizyjnego, którego celem jest propagowanie kultury" – napisał do Rady Mediów Narodowych poseł Nowoczesnej Grzegorz Furgo, członek sejmowej Komisji Kultury, który wymienił owe wypowiedzi: „Pannę Grodzką straciliśmy z oczu. Przez cztery lata w Sejmie ocaliła dziewictwo. Były afery w czasie przerw, bo posłowie wychodzili, stali na korytarzach i nikt nie chciał wejść do żadnej toalety, bo nie wiedzieli, gdzie »toto« wejdzie i co z tego może wyniknąć"; „Potem przyszły te rządy tej fatalnej koalicji medialno-politycznej, tego Tuska, tej całej hołoty, łobuzów, sprzedawczyków, zdrajców. »Zołzy« ja na nich mówiłem. Zołzy, złodzieje, oszusty, łajdaki, zdrajcy". Te słowa w TVP Kultura nigdy nie padły.

Posłowie PO Zbigniew Konwiński i Krzysztof Brejza też wystosowali protest do Jana Dworaka, przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Zabolały ich żarty z partyjnego kolegi Stefana Niesiołowskiego: „Niesiołowski jest z pierwszego zawodu entomologiem, jest profesorem owadologii. Jego naturalne środowisko ekologiczne to wszy, mendy, gnidy, pluskwy, muchy plujki, żuki gnojniki. I to jest również jego elektorat"; oraz byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego: „Sam Komorowski jest w odmętach złodziejstwa pogrążony, można powiedzieć. Z prezydenckiej kancelarii nawynosił sporo przedmiotów, prawda? Najzabawniejsze te dwa obrazki wynieśli tam. »Gęsiarka«, bo to mu żonę przypominało. To jego ulubiony portret był. I taki metaforyczny, taka alegoria, »Bydło na pastwisku« to samo jego środowisko". Tych zwrotów również próżno szukać w emitowanym materiale.

Chamstwo za chamstwo

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Ciekawe, że te same błędy zawierają skargi kierowane przez widzów do KRRiT, do których udało mi się dotrzeć. Ktoś skarży się na obraźliwy ton, w jakim została nazwana Anna Grodzka. Inny narzeka, że Pietrzak żonę Komorowskiego nazwał „krowiarką" (sic!). Kolejna osoba w rubryce wniosku „data i godzina emisji" wpisała „nie pamiętam", bo zapewne treść protestu nie powstała po emisji programu, lecz lekturze „Gazety Wyborczej". Jedna ze skarg kończy się zaś zwrotem, że „taki poziom chamstwa jest nieakceptowalny" i „to doskonały powód, żeby J. Kurski natychmiast przestał być szefem TVP".

Otóż to! Nikt nie protestował przeciw Mateuszowi Matyszkiewiczowi, szefowi TVP Kultura, wszak nie o jego głowę chodziło. To dlatego w leadzie swojego tekstu Agnieszka Kublik pisze wprost o „TVP Jacka Kurskiego", bo to on miał zostać trafiony, a może i zatopiony.

Tymczasem całe nagranie występu Pietrzaka, trwające ponad półtorej godziny, zamieścił prawicowy – co zapewne cieszy Kublik – portal blogpress. I to tam 150 tysięcy osób mogło usłyszeć słowa wypowiedziane ze sceny przez satyryka, który wyraźnie zagalopował się przed gronem klakierów i kamerami. Sęk w tym, że program w TVP Kultura trwał tylko 40 minut i stanowił niewielki wycinek całego występu. Redaktorzy usunęli wątpliwe prawnie i etycznie słowa, choć – trzeba uczciwie przyznać – nie wszystkie. Kilka cytatów z Pietrzaka niekoniecznie musiało pójść w eter. O Joannie Senyszyn, że jest „zardzewiałą pudernicą skrzypiącą z telewizora", która na „odchodnym załatwiła kasę na zapłodnienie in vitro i ciekawe, co się z tego wylęgnie"; o Janie Tomaszu Grossie, którego „Hitler nie zdążył uhonorować, zastąpił go Komorowski"; czy o samym Komorowskim, że jest „cymbałem notorycznym". Spokojnie można to było sobie darować.

Ciekawe jednak, że akurat przeciwko tym zwrotom ad personam nikt nie protestował, co nie przeszkodziło formułować nieprawdziwych zarzutów o „działaniach sprzecznych z prawem" oraz „poglądach sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym". „Doszło do sytuacji niewyobrażalnej: w TVP Kultura mało kulturalnym językiem, dyskryminującym, obrażającym obywateli Polski, satyryk związany z PiS obraził wyborców opozycji. Określanie ludzi mianem hołoty, wszy, sugerowanie niepełnosprawności, upośledzenia umysłowego, to nie jest język, który mieści się w pojęciu misji publicznej Telewizji Polskiej" – mówił Brejza na konferencji prasowej w Sejmie, którą pokazała TVN 24. W piśmie do Dworaka posłowie PO domagali się dla TVP kary pieniężnej.

Zarzuty przeciwko telewizji podjął Kamil Sikora z portalu natemat.pl: „Nie wierzę, że TVP coś takiego pokazała! Jan Pietrzak o wyborcach PO: wszy, mendy, gnidy, pluskwy, żuki gnojniki. TVP Kultura wyemitowała koncert Jana Pietrzaka, w którym obraża on przeciwników politycznych PiS. Mówił m.in. o Annie Grodzkiej, Ryszardzie Petru czy wreszcie o wyborcach PO, których porównał do insektów. (...) Widocznie nowa władza ma zupełnie inną wizję kultury niż większość społeczeństwa". Chciałoby się zapytać: i kto to mówi?

Zwłaszcza że na tym samym portalu Joanna Senyszyn zawyrokowała, że „kiedyś Jan Pietrzak to była kupa śmiechu. Została tylko kupa. Do tej mojej diagnozy sprzed lat trzeba dodać, że coraz bardziej cuchnąca. Jaki jest Pietrzak, każdy widzi. Żałosny błazen, którego chamskie wygłupy na poziomie ucha od nocnika bawią już jedynie jego samego. Smutne, że kabareciarz, który w PRL rozkwitał, w III RP utopił swój talent w nocniku. Ma rację red. Tomasz Lis, że nie warto komentować wypocin byle durnia. Natomiast trzeba skrytykować redakcję TVP Kultura, która odchody Pietrzaka pokazuje. Powinna zmienić nazwę na TVP Szambo lub TVP Chamstwo".

Racja TVP

„Gazeta Wyborcza" poprosiła TVP o nagranie programu Pietrzaka, ale Mateusz Matyszkowicz zdecydował zaplombować taśmę i udostępnić ją KRRiT jako dowód w sprawie.

Udało mi się dotrzeć do nagrania, z którego niezbicie wynika racja redaktorów z TVP Kultura. To oczywiste, że to nie KRRiT ani Rada Mediów Narodowych powinny być adresatami skarg, lecz Jan Pietrzak. To on jest najbardziej poszkodowany w tej sytuacji, skoro przez lata nie gościł na antenie TVP, by teraz – na własne życzenie – znowu osunąć się w niebyt. Ale to już zupełnie inny temat.