Transformacja regionów węglowych jest zwykle opisywana językiem wielkich liczb. Mówi się o miliardach euro, nowych inwestycjach, zamykaniu kopalń, przyszłości energetyki, nowych technologiach, przekwalifikowaniu pracowników, tworzeniu miejsc pracy poza sektorem wydobywczym. To oczywiście kluczowe elementy całego procesu. Jednak nie należy zapominać o tych, którzy będą mieli szansę z tej zmiany w pełni skorzystać – czyli osobach młodych, które właśnie wchodzą w dorosłe życie.
Czy będą chciały mieszkać w tych regionach, kiedy gospodarka oparta na węglu przestanie być głównym źródłem miejsc pracy i dochodów? Czy widzą w nich swoją przyszłość? Ciekawych odpowiedzi na to pytanie udziela raport „Sprawiedliwa transformacja oczami młodych. Przykład Wielkopolski Wschodniej i Bełchatowa” przygotowany na zlecenie Polskiej Zielonej Sieci.
Dlaczego młodzi wyjeżdżają z regionów węglowych? Praca i edukacja to nie wszystko
Badanie przeprowadzone wśród młodych (18–23 lata) mieszkańców Bełchatowa i Konina pokazuje, że problemem nie jest brak przywiązania czy niechęć do rodzinnych stron. Problemem jest brak wystarczającej liczby powodów, aby właśnie tam budować przyszłość.
Młodzież z obu badanych regionów dostrzega zalety swoich miejscowości. Mówi o bezpieczeństwie, spokojnym tempie życia, bliskości rodziny i znajomych. Zachwala kompaktowość swoich miejscowości, w których, nie stojąc w gigantycznych korkach, można wiele rzeczy szybko załatwić i zaoszczędzić na czasie.
Problem zaczyna się, gdy chcą coś z tym zaoszczędzonym czasem zrobić. To właśnie ten argument za wyjazdem, który możemy odczytać jako brak odpowiedniej bazy kulturalno-rozrywkowej – pada zaraz obok podstawowych trosk dotyczących dobrze płatnych miejsc pracy i możliwości rozwoju.
Warto podkreślić, że uczestnicy badania są dalecy od przedstawiania swoich rodzinnych stron jako miejsc, z których trzeba się wyrwać za wszelką cenę. Wyjazd na studia czy do pracy do większego miasta jest raczej odpowiedzią na ograniczoną liczbę możliwości niż wielkim marzeniem. Powinien być to jeden z najważniejszych wniosków dla polityki rozwoju regionów węglowych.
Jeżeli młody człowiek wyjeżdża dlatego, że w jego mieście nie ma odpowiedniej uczelni, pracy odpowiadającej jego kwalifikacjom, możliwości rozwoju zawodowego czy odpowiedniej komunikacji z większymi ośrodkami, to kolejna przypadkowa inwestycja infrastrukturalna nie rozwiąże problemu. W debacie o transformacji bardzo często sukces mierzy się liczbą nowych inwestycji i miejsc pracy. Jest to zrozumiałe. Region, który traci duży zakład pracy, potrzebuje nowych źródeł zatrudnienia. Jednak sama liczba etatów nie decyduje jeszcze o tym, czy udało się stworzyć gospodarkę zdolną zatrzymać młode pokolenie.
Nie uczyni tego również pojedynczy park, osamotnione centrum kultury czy nowy obiekt rekreacyjny. Każdy z tych elementów może poprawiać jakość życia, ale dopiero ich połączenie z lokalnym rynkiem pracy i edukacją (np. filie dużych uczelni czy więcej możliwości kształcenia zawodowego) tworzy warunki, w których młody człowiek podejmie decyzję o pozostaniu. Dlatego czas zacząć planować inwestycje kompleksowo z myślą o kolejnych pokoleniach, nie kierując się tylko potrzebą chwili.
Transformacji powinna towarzyszyć stała, zrozumiała i dostosowana do młodych ludzi komunikacja. Młodzież nie może być jednak traktowana wyłącznie jako odbiorca kampanii informacyjnych, lecz przede wszystkim jako aktywny uczestnik procesu i partner w dialogu – mający przestrzeń do zadawania pytań, zgłaszania potrzeb oraz oceny proponowanych rozwiązań.
Czytaj więcej
Transformacja polskich regionów węglowych może utknąć w martwym punkcie – samorządowcy i trzeci sektor piszą list do premiera.
Sprawiedliwa transformacja regionów węglowych. Na co przeznaczyć unijne miliardy?
Samorządowcy, aktywiści, związkowcy oraz inni uczestnicy tego procesu od lat zabiegają o to, by transformacja energetyczna przebiegała w sposób sprawiedliwy – uwzględniała społeczne konsekwencje zachodzących zmian, zamiast koncentrować się wyłącznie na odchodzeniu od węgla i partykularnych interesach kilku podmiotów.
W obecnej unijnej perspektywie budżetowej Polska otrzymała 3,8 mld euro z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, a pieniądze te trafiły do pięciu regionów węglowych. Jednocześnie obecna perspektywa kończy się w 2027 r. W propozycji budżetu UE na lata 2028-2034 mają się pojawić środki na transformację, choć – najprawdopodobniej – nieco mniejsze.
Dlatego siłą rzeczy debata o przyszłości tego wsparcia skupia się na tym, czy pieniędzy będzie więcej czy mniej i co zrobić, żeby było ich więcej, np. dzięki większej aktywności polskiego rządu na forum UE, z czym wciąż jest ciężko. Tymczasem równie istotne jest pytanie, na co te pieniądze powinny zostać przeznaczone, jeśli mają rzeczywiście zmienić model rozwoju regionów.
Sprawiedliwa transformacja nie powinna sprowadzać się jedynie do zastępowania dotychczasowych źródeł energii nowymi ani tylko do tworzenia miejsc pracy w miejsce tych likwidowanych. Jej prawdziwą miarą będzie to, czy regiony węglowe pozostaną atrakcyjnymi miejscami do życia – takimi, w których kolejne pokolenia będą chciały się uczyć, pracować, zakładać rodziny i angażować się w sprawy lokalnych społeczności.
Jeżeli za dziesięć lat młodzi mieszkańcy Bełchatowa, Konina i innych regionów węglowych nadal będą chcieli nazywać te miejsca swoim domem, to wtedy będziemy mogli mówić o sukcesie.