Przypomnijmy, w jakiej rzeczywistości obecnie żyjemy. Na terenie całej Polski obowiązuje drugi stopień alarmowy BRAVO oraz BRAVO-CRP. Zostały one przedłużone decyzją premiera do 30 listopada 2026 r. Pierwszy z wymienionych stopni jest wprowadzany w sytuacji zwiększonego i przewidywalnego zagrożenia terrorystycznego. Z kolei stopień BRAVO-CRP dotyczy cyberbezpieczeństwa.
Co to oznacza dla krytycznej infrastruktury energetycznej? Że każde nieplanowane, nieuzgodnione (nawet w dobrej wierze) wejście na teren takiego obiektu, może być odebrane jak zagrożenie dla pracy elektrowni. Można dyskutować o procedurach, ale póki co a nie inne obowiązują. I poseł również powinien ich przestrzegać. Szczególnie posłowie PiS, którzy po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny na Ukrainie tak świetnie pamiętali o tych procedurach w odniesieniu do aktywistów ekologicznych. Ale od początku…
Kto chciał wygasić elektrownię Siersza?
W środę 23 września po wyjazdowym posiedzeniu sejmowej komisji energii, klimatu i aktywów państwowych w Trzebini, grupa posłów zamiast wrócić do Warszawy, podjechała pod bramę Elektrowni Siersza. Posiedzenie dotyczyło m.in. przyszłości tej elektrowni, dalszej jej pracy oraz przyszłości regionu po tym, jak za kilka lat obiekt przestanie spalać węgiel.
Czytaj więcej
Jak zapowiada Grupa Tauron jedna z ich węglowych lokalizacji, Trzebinia nie znika z energetycznej mapy Polski. Spółka analizuje portfel inwestycji...
Posłowie opozycji uważają, że Grupa Tauron oraz obecny rząd chcą przedwcześnie zamknąć tę elektrownię. Tu niezbędny jest mały rys historyczny. Elektrownia ta za poprzedniego rządu miała ważny kontrakt mocowy do końca lipca 2025 r. Kontrakty mocowe służą dotowaniu dalszego istnienia elektrowni. Bez nowych kontraktów mocowych ta elektrownia przestałaby działać już w ubiegłym roku. Obecny rząd wynegocjował z KE możliwość pracy takich obiektów jak ten w Trzebini do końca 2028 r., może uda się utrzymać te elektrownie nawet do 2030 r. Mimo to opozycja twierdzi, że rząd chce „zamknąć elektrownię przedwcześnie”.
Grupa pięciu posłów zażądała więc wejścia na teren zakładu, mimo że wcześniej wiedzieli że z powodu podwyższonego poziomu bezpieczeństwa nie wejdą na teren elektrowni. Posłowie wezwali policję, a jeden z nich zapowiedział skierowanie sprawy do prokuratury.
Kontrola była możliwa, ale w siedzibie spółki
Trzeba podkreślić, że posłowie wcześniej zostali pisemnie poinformowani przez władze elektrowni, że ze względów bezpieczeństwa nie będzie możliwe wejście na teren elektrowni. Wcześniej usłyszeli też od spółki, jakie są plany wobec tego zakładu, a wizyta na terenie elektrowni niewiele by tu zmieniła. Co ważne, spółka nie odmówiła też parlamentarzystom kontroli, ale zaproponowała przeprowadzenie jej w siedzibie Tauron Wytwarzanie, a więc w spółce będącej właścicielem elektrowni w Trzebini. Jeśli zarząd chciałby ukryć ew. tajne pisma dotyczące rzekomej likwidacji zakładu, to byłyby one w centrali, a nie na terenie elektrowni. Jeśli więc posłowie zarzucają Tauronowi niespełnione obietnice inwestycyjne i brak długoterminowych perspektyw rozwoju elektrowni, to dokumenty mogące o tym świadczyć byłyby w innym miejscu, a więc w Jaworznie.
Do sprawy w komunikacie ustosunkował się Tauron. – Elektrownia jest obiektem o szczególnym znaczeniu dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, dlatego dostęp do jej terenu odbywa się zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa. Zasady te dotyczą każdej osoby wchodzącej na teren obiektu i wynikają z konieczności zapewnienia bezpieczeństwa pracowników, instalacji oraz ciągłości funkcjonowania infrastruktury energetycznej. Spółka pozostaje otwarta na dialog i udostępnienie informacji w zakresie, który nie narusza wymogów bezpieczeństwa – przekazała mediom firma.
Konkurencji politycznej się udało
Po co więc to wszystko? Odpowiedzią wydają się filmiki i wpisy na platformach społecznościowych. Interwencja poselska, zwłaszcza pod kątem bezpieczeństwa energetycznego jest wręcz wskazana. Jednak od posłów powinniśmy wymagać odpowiedzialności, mandat posła poza przywilejami to także - a może przede wszystkim - odpowiedzialność mimo pokus, jakimi są platformy społecznościowe.
O tym, że kontrola poselska na terenie takiego zakładu mimo wszystko jest możliwa zgodnie z procedurami bezpieczeństwa, udowodnili dzień wcześniej członkowie Konfederacji z wicemarszałkiem Krzysztofem Bosakiem na czele, którzy wizytowali Elektrownię Rybnik (PGE). Podobnie jak posłowie PiS wyrażali zaniepokojenie planem wygaszania bloków węglowych.