Wkurzały mnie ósemki na pylonach cenowych stacji paliw, więc z ulgą mogę od poniedziałku taniej zatankować olej napędowy, który ostatnio bił rekordy cenowe. Tak, wznowiony na ostatnie dwa tygodnie wakacji rządowy program Ceny Paliwa Niżej (CPN) to niewątpliwie ulga dla kieszeni kierowców. I lekkie zmniejszenie ciśnienia inflacji, co ostatniego dnia sierpnia na pewno odnotują statystycy.

Czytaj więcej

Rząd ogłosił powrót programu CPN. Ceny paliw znów mają być niższe

CPN to działanie polityczne

To też ruch w dużym stopniu polityczny, kupowanie poparcia konsumentów. Gospodarcze znaczenie dotyczy inflacji, ale „kanał paliwowy” nie jest jedynym, jakim wlewa się ona na polski rynek. Równie ważny jest szybki wzrost cen surowców i produktów opartych na ropie i gazie.

Niewątpliwie rząd, wykładając w sierpniu pół miliarda złotych na obniżkę VAT na ON i benzynę, rozbraja kolejną polityczną bombę. Ta „akcja rozbrojeniowa” ma jednak kilka minusów. Po pierwsze, poprzednia edycja CPN z wiosny, kosztowała – bagatela – aż 4,7 mld zł. To ogromne pieniądze, można by za nie wybudować sto szpitali powiatowych. Tyle dobrego, że CPN bis, w przeciwieństwie do poprzedniego, ma z góry ustalony czas obowiązywania.

Czytaj więcej

Program CPN kosztował miliardy. Tusk wyjaśnia dlaczego rząd mówi „dość”

CPN to większa pomoc dla zamożnych, żadna dla firm

Po drugie, obecna obniżka VAT na paliwa z 23 do 8 proc. nie oznacza zmniejszenia kosztów dla firm, w tym transportowych, kluczowych dla całej gospodarki. Dla nich liczą się ceny netto, bo i tak VAT odliczają. W poprzednim CPN lekką ulgę dała im kilkunastogroszowa obniżka akcyzy od paliw.

Po trzecie, droga pomoc obu CPN-ów nie jest dobrze kierowana i nie trafia do najbardziej potrzebujących niezamożnych, którzy przeważnie poruszają się transportem zbiorowym. Wręcz przeciwnie, CPN najmocniej wspiera bogatych, którzy mają wielkie, drogie SUV-y pożerające wielkie ilości paliwa.

Po czwarte, CPN nie skłania do oszczędzania paliw, mimo że w efekcie odcięcia dostaw z Bliskiego Wschodu (pochodziło stąd 30 proc. ON importowanego do UE), zapasy diesla w Europie są najniższe od ponad 10 lat, a jego ceny hurtowe lecą w kosmos.

Czytaj więcej

Janusz Jankowiak: CPN, czyli Całkowita Porażka Nieuków

CPN cofa nas do PRL

Po piąte, odgórnie ustalana cena maksymalna paliw demoluje rynek i cofa nas o ponad trzy dekady, do czasów, kiedy mozolnie wychodziliśmy z PRL-owskiej gospodarki nakazowo-rozdzielczej. Wyłączenie mechanizmu rynkowego – gdyby potrwało dłużej – zawsze podkopuje efektywną alokację zasobów firm. A w tym przypadku także sztucznie wspiera popyt konsumentów na auta z silnikiem spalinowym, zmniejszając korzyści z rozwoju elektromobilności.

Po szóste wreszcie, wprowadzając kolejną interwencję w ciągu pół roku, rząd uczy społeczeństwo, że rynkiem da się kierować za pomocą sznurka. I buduje oczekiwania, że za każdym razem, gdy pojawi się jakiś zewnętrzny szok, pojawi się rządowa interwencja, zwykle związana ze zwiększonymi wydatkami, która przenosi poprzez błyskawicznie rosnący dług publiczny koszty naszych dzisiejszych problemów na przyszłe, mniej liczne pokolenia. Tak było z dopłatami do węgla, rozdawanymi bez sensu przez PiS, tak samo jest z dotacjami do paliw w ramach CPN. Dlatego, choć od dzisiaj tankuję taniej, to się zbytnio nie cieszę.