Likwidacja cen maksymalnych i powrót do stawki VAT 23 proc. mógł być może przebiec trochę mniej „na rympał”. Tak było w styczniu 2023 r., gdy mówiło się o „cudzie na Orlenie”: w dniu, gdy zakończyła się ówczesna tarcza antyinflacyjna na cenach paliw, hurtowe ceny na Orlenie runęły o kilkadziesiąt groszy na litrze. Z drugiej strony: kolejek przed stacjami paliw we wtorek nie było, „awarii dystrybutorów” też nie.
Ceny paliw są ważne dla kształtowania poczucia bezpieczeństwa finansowego Polaków
Spora grupa ekspertów nie patrzyła na CPN pochlebnie. Uczestnicy Panelu Ekonomistów „Rzeczpospolitej” zwracali uwagę m.in. na fakt, że nie jest to rozwiązanie celowane i nie skłania do oszczędności paliwa. Gdy w 2022 r. ceny paliw wystrzeliły po ataku Rosji na Ukrainę, wielu Polaków zaczęło deklarować ekonomiczną jazdę. Teraz takiego efektu nie było. Koronnym argumentem przeciw CPN była też napięta sytuacja fiskalna: CPN w trzy miesiące uszczuplił kasę państwa o blisko 5 mld zł.
Czytaj więcej
Kierowcy w Polsce obudzili się 1 lipca w nowej rzeczywistości. Przestał obowiązywać rządowy pakiet CPN. VAT na paliwa wrócił z 8 proc. do 23 proc....
Z drugiej strony, nie można abstrahować od możliwych unikniętych kosztów alternatywnych. Jeszcze pod koniec marca w badaniu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” blisko połowa Polaków oceniała, że z powodu wojny w Iranie wstrzymuje część wydatków. Jednak kolejne dane o sprzedaży detalicznej nie wykazały tąpnięcia. Nie można zapominać, że konsumpcja prywatna to ważny element polskiego wzrostu, a zaciągnięty hamulec dla wydatków i tak uderzyłby we wpływy z VAT. Ceny paliw są ważne dla kształtowania poczucia bezpieczeństwa finansowego gospodarstw domowych oraz dla percepcji inflacji. Program CPN stabilizował oczekiwania inflacyjne, co dobrze widać po stabilnych wynikach badań GUS dotyczących nastrojów konsumentów.
CPN stłumił inflację, według różnych szacunków o około 0,6-0,9 pkt. proc. Ta wyraźnie urosła: z 2,1 proc. r/r w styczniu i lutym do maksymalnie 3,2 proc. r/r (w kwietniu), ale pozostała w przedziale celu inflacyjnego NBP. Pomogły temu wprawdzie też inne czynniki – m.in. taniejąca żywność – ale bez CPN bylibyśmy z inflacją pewnie gdzieś w okolicach 4 proc., a dyskusje o podwyżkach stóp procentowych byłyby bardziej zażarte.
O nakręcaniu się spirali inflacyjnej w gospodarce nie ma mowy
Efekty skoku paliw nie rozlały się po gospodarce. Inflacja bazowa – mierząca to, co dzieje się z cenami innymi niż żywności i energia – między lutym a majem urosła wprawdzie z 2,5 do 3,1 proc., ale według wyliczeń ekonomistów Pekao w dwóch trzecich był to jednak efekt podwyżek cen usług transportowych i turystyki zorganizowanej, a więc branż ściśle uzależnionych od cen paliwa (w tym lotniczego). O nakręcaniu się spirali inflacyjnej w gospodarce nie ma mowy, czemu sprzyja też letnia temperatura krajowego rynku pracy.
Gdy rząd wprowadzał CPN, był też pod dużą presją polityczną i społeczną. PiS rozgrywał temat wojny w Iranie próbując nakręcić percepcję dramatycznej drożyzny. To igranie z ogniem. Przemysław Czarnek żądał w marcu nie tylko działań osłonowych na cenach paliw, ale też obniżki VAT na żywność z 5 do 0 proc. Porównał obecną sytuację do tej z 2022 r., gdy podobną tarczę wprowadzał rząd Zjednoczonej Prawicy. Wówczas jednak inflacja cen żywności miała kierunek na „dwucyfrówkę” (ostatecznie przebiła 20 proc.), teraz Czarnek straszył przy wzroście cen żywności rzędu lekko poniżej 2 proc. r/r. O ironio: w czerwcu GUS zameldował wręcz pierwszą od dekady deflację cen żywności, czyli spadek ich cen w ujęciu rok do roku.