Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku. Na drugi – już mniej. Trzeba wyjaśnić, że rzecz dotyczy rynku nieruchomości, który – jak często podkreślamy w „Rzeczpospolitej” – ma się w Polsce naprawdę nieźle po perturbacjach związanych z rosyjską agresją na Ukrainę. Ale warto spojrzeć szerzej – piszący te słowa miał okazję jak co roku obserwować targi MIPIM w Cannes, jedną z największych na świecie imprez dotyczących rynku nieruchomości.
Jak wypadła Polska
Było ciekawie, nawet zaskakująco ciekawie. Ale najpierw oddajmy honor: polska obecność w Cannes była dobra i widoczna. Nasza strefa, wszechobecne bannery reklamujące kraj, miasta i regiony, frekwencja na stoiskach – trudno do czegokolwiek się przyczepić. I to jest dobra wiadomość, zwłaszcza w kontekście całości potężnego przedsięwzięcia, jakim jest MIPIM.
Gdyż te targi mocno się zmieniły. Już lata temu zniknęła Rosja, której raczej nikt nie żałuje, nawet na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie Rosjanie są i byli obecni od lat. Ale jedno z głównych pytań brzmiało: w jaki sposób zachowa się Bliski Wschód, gdzie dosłownie parę przed MIPIM zaczęła się wojna, a w ociekające luksusem rezydencje w Dubaju czy Katarze nagle uderzyły irańskiw szahedy, rakiety i nie wiadomo czym jeszcze.
Kto zniknął z Cannes
Tutaj ważny jest kontekst. Bliskowschodnie projekty z Emiratów, Arabii Saudyjskiej czy Kataru od lat w jakimś stopniu nadawały ton w Cannes, z całym swoim rozmachem, perspektywami inwestycyjnymi i co tu dużo mówić – blichtrem. Ale jeżeli ktoś miał akurat wolne 5 mln dol., to zakup niewielkiego apartamentu właśnie tam, według rozmówców na bliskowschodnich stoiskach, mógł być tylko realizacją marzeń. Tych obecnych i tych przyszłych, inwestycyjnych.
Jaki jest więc bilans tego rodzaju marzeń w kontekście tegorocznego MIPIM? Zniknęły wypasione stoiska z Dubaju czy Abu Zabi. Trudno doszukać się Kataru, Bahrajnu czy Kuwejtu. Ale została Arabia Saudyjska z potężnymi projektami miast na pustyni oraz mocno promujący się Oman, stosunkowo najmniej dotknięty przez obecną wojnę. Dawała się dostrzec mocno ograniczona w porównaniu z poprzednimi latami promocja Egiptu oraz skurczona już do mikroskopijnych rozmiarów obecność Stanów Zjednoczonych.