Reklama

Urząd mniema, a podatnik wciąż jęczy

Sądziłem, że rodzime praktyki fiskalne już nie są w stanie mnie zaskoczyć. A jednak – udało się!

Publikacja: 21.02.2016 20:08

Andrzej Malinowski

Andrzej Malinowski

Foto: materiały prasowe

Za sprawą ostatnich wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego organy podatkowe mogą wdrażać praktyki, których nie powstydziłby się George Orwell, pisząc „Rok 1984".

Czym była wojna wedle partyjnych sloganów w orwellowskim strasznym świecie? Pokojem. Czym była wolność? Niewolą. A ignorancja? Siłą. A teraz przejdźmy do naszego, prawdziwego świata Anno Domini 2016. Czym jest „domniemanie" w prawie? Do tej pory w demokratycznych państwach prawa uważano, że sądy, urzędy, organ, jeśli coś w stosunku do obywatela tylko mniemają, bez dowodów, to nie mogą go skazywać, tylko muszą uważać za niewinnego. Na tym właśnie polega zasada praesumptio boni viri, czyli „domniemanie niewinności".

A jak zasada domniemania ma być stosowana wedle wspomnianych wyroków NSA, które kształtują działanie organów podatkowych? Ma być stosowana tak, że należności od podatnika mogą być ściągane na podstawie nieostatecznej decyzji (pierwszoinstancyjnej), jeśli do upływu przedawnienia decyzji jest mniej niż trzy miesiące. A jak to wygląda w praktyce? Fiskus nic nie robi przez niemal pięć lat. Podatnik ma już nadzieję, że decyzja, od której się odwołał, właśnie się przedawnia. Tymczasem w ostatnim momencie zasada specyficznego „domniemania" sprawia, że rozpoczyna się egzekucja, czyli ściąganie środków i tak dalej. Skoro stosowany jest środek egzekucyjny, przedawnienie zostaje przerwane, a podatnika czeka kolejny, pięcioletni, termin. On – bez względu na ostateczną rację – może pójść z torbami, ale urzędu to nie rusza. Urzędowi się nie spieszy. Jest jak Sfinks – ma dużo czasu, a dziejące się wokoło niego, i często spowodowane przez niego, ludzkie dramaty niezbyt go martwią.

Swoją drogą mniemać można o wszystkim. W gruncie rzeczy fiskus może domniemywać, czego chce, nawet tego, że ziemia jest płaska, ignorując żeglarski dorobek pana Magellana sprzed pięciu wieków.

Mniemanie przecież nie jest stanem opartym na dowodach. To stan subiektywny, psychiczny, wewnętrzny. Mniemać można dowolne rzeczy, na przykład, że naczelnikami w urzędzie skarbowym są podszywający się pod istoty ludzkie przybysze z kosmosu. Albo że w listach, w których są wysyłane decyzje fiskusa, kryją się groźne zarazki morderczego wirusa.

Reklama
Reklama

Każdy może mniemać, co mu się żywnie podoba, ale nie powinno to kształtować działań administracji.

Strach pomyśleć, co będzie, jeśli i inne instytucje też zaczną opierać swoje działania na domniemaniach. Mosty będziemy budować nie na podstawie wyliczeń matematycznych, ale tego, że ktoś mniema, że się nie zawalą. Przetargi zbrojeniowe będą rozstrzygane według mniemań ministra, a nie wymagań zamówienia i jakości oferty. Na podstawie mniemań będziemy wydawać zasiłki, stawiać elektrownie atomowe i leczyć nowotwory.

Absurd? A czy absurdem nie są opisane decyzje sądu i praktyki fiskusa? Nie każdy absurd bawi. Niektóre są straszne.

Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Zamiast zwalniać ludzi, AI dokłada im więcej pracy
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie Ekonomiczne
Maciej Stańczuk: Europie przydałby się ktoś w rodzaju Elona Muska
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Czy Brytania kiedyś powróci do Unii?
Opinie Ekonomiczne
Maciej Miłosz: Ile kosztuje nas głupota polityków
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama